Lifestyle

Potrzebujemy mieć mniej

Ja wiem, że figurka Johna Snowa jest absolutnie potrzebna do godnego życia, a świąteczne foremki do pierników w środku wiosny to świetna okazja.

I że jakoś na egzaminach czy podczas rozmowy kwalifikacyjnej kreatywność zawodziła, ale zawsze jest na miejscu, gdy trzeba wymyślić powód do zakupu kolejnej rzeczy. Przecież żyjemy dzięki tym rzeczom. DLA nich. Otaczamy się nimi, pielęgnujemy, wydajemy ostatnie pieniądze bez mrugnięcia okiem. Zazwyczaj odkładamy te przedmioty w kąt, ale i tak sam fakt ich posiadania daje dziwne poczucie komfortu. Czemu nam tak wygodnie, gdy jesteśmy zakopani w zbędnych rzeczach po szyję?

Od kiedy zaczęłam się temu świadomie przyglądać, mam wrażenie, że to totalny obłęd. Czasem jesteśmy wręcz komiczni w naszych poważnych potrzebach. Krem do rąk, do stóp, pod oczy, na dzień i na noc. Maseczka do twarzy w kształcie koali i o zapachu gumy do żucia. Plastikowy storczyk i trzydziesty case do telefonu z kolorowym pomponem. No przecież kiedyś się przyda. Fajne to jest. Śmieszne. Pozornie potrzebne, albo wstyd nie mieć.

Rzeczy kupowane na lata też jakoś psują się po roku czy dwóch. Z jednej strony można było bardziej przyłożyć się do zakupu (np. sprawdzić opinie w necie i na stronie Prorankingi), z drugiej – wychodzimy z założenia, że to i tak się popsuje, więc po co marnować czas, który można wykorzystać na kupowanie innych rzeczy. Spędzić go na zaspokajaniu potrzeb i customer experience, bo wiecie, teraz kupowanie to nie jest po prostu konsumpcjonizm. To niezwykłe DOŚWIADCZENIE.

I tak sobie żyjemy w świecie rządzonym przez reklamę i w świecie ludzi, którzy są pod jej wpływem. Możemy się śmiać, możemy uważać, że to ignorujemy, ale z każdej strony dostajemy marketingowe sygnały. Codziennie trafiamy na absolutny must have i okazję życia, choćby to była paczka żelek, których nie planowaliśmy kupić. I chociaż planujemy oszczędzać, to zawsze zostaje trochę za dużo miesiąca pod koniec pieniędzy…

Wiesz, nie znam Cię. Może dobrze Ci z tymi drobiazgami, które kupujesz. Może są dla Ciebie ważne. Ale może jesteś osobą, która nie wie, po co właściwie jej te wszystkie rzeczy. Zużywasz i wyrzucasz i niczego to nie zmienia w Twoim życiu. Jesteś biedniejszy i ani trochę bardziej szczęśliwy. Kasa znika nawet nie wiesz kiedy, a może zamiast tego cholernego śmiesznego kubka i już naprawdę ostatniego notesu mógłbyś raz w roku pojechać na fajną wycieczkę. A zamiast tego notes, który był fajny w sklepie, teraz leży na półce i od dwóch lat nie masz na niego koncepcji.

Jedyne, czego potrzebujemy, to mieć mniej. Teraz, natychmiast. Odkopać górę niepotrzebnych gratów i zaczerpnąć powietrza.

*

Wpis zawiera link sponsorowany stronki Prorankingi.