Pasja

Projekt pasja – Nina Mazur o rysunku: „za talentem każdego artysty stoją lata nauki”

Projekt pasja to cykl, w ramach którego przeprowadzam wywiady z osobami o stu różnych pasjach. Wokół czeka na nas mnóstwo możliwości, ale nie musimy zadowalać się tym, co już istnieje. Możemy stworzyć coś nowego – na przykład rysując, jak Nina.

Ninę Mazur poznałam na Twitterze. Ma 22 lata i ostatnio ukończyła studia licencjackie (kierunek turystyka). Teraz pracuje w studiu tatuażu w Gdańsku i uczy się tatuowania. Pasją Niny jest rysunek. Gdy tylko zobaczyłam jej prace, wiedziałam, że muszę Wam ją przedstawić. Możecie zaobserwować Ninę na Instagramie, gdzie dzieli się swoimi pracami. Przyznam, że chętnie powiesiłabym którąś z nich w swoim pokoju.

Chyba każdy rysuje jako dziecko, ale niewiele osób później rozwija się w tym kierunku. Jak było w Twoim przypadku? Co sprawiło, że rysunek nie zniknął z Twojego życia? 

Kontakt ze światem artystycznym mam od urodzenia – mój tata był artystą malarzem, a jego stanowisko pracy było w mieszkaniu i każdy kawałek ściany był zajęty obrazem (jedynie w łazience nie wisiały żadne, haha). Może to dziwić, ale w dzieciństwie nie lubiłam za bardzo rysować, ponieważ czułam pewną presji ze strony rówieśników i nauczycieli, że jeśli mam w swojej rodzinie artystę, to i ja także muszę tworzyć piękne rzeczy. I jako małe dziecko w szkole wstydziłam się rysować, no może poza czasami, gdy moim nauczycielem plastyki był mój tata!

Jako mała dziewczynka zawsze pomagałam tacie przy tworzeniu: wymieniałam mu wodę do malowania, zajmowałam się przygotowaniem przyborów potrzebnych do malowania albo po prostu pomagałam mu swoją obecnością, by nie tworzył w samotności. Byłam zafascynowana pracą taty, bardzo lubiłam go obserwować przy tworzeniu.

I tak rysowanie/malowanie było dla mnie czymś codziennym. I właśnie ta codzienność niestety znudziła mnie z czasem. Miałam nadmiar tego artystycznego świata, więc nie chciałam wiązać przyszłości z tworzeniem. Bardzo się od tego oddaliłam.

To, że znowu zaczęłam tworzyć, to dziwne zjawisko. Do tej pory zastanawiam się, co było prawdziwym bodźcem, który popchnął mnie do tworzenia. Zaczęłam tworzyć chyba w 2015 roku, gdy wybierałam się na studia, które nie do końca mnie interesowały. Z każdym zdanym rokiem na studiach bardziej oddawałam się tworzeniu. I tak odkryłam, że sprawia mi to dużo przyjemności i satysfakcję, której nie dawały mi studia, a efekty końcowe zaczęły podobać się ludziom. Zaczęłam nieśmiało dzielić się tym, co tworzę.

Co Cię inspiruje, co najbardziej lubisz przedstawiać na swoich rysunkach? 

Na początku moją inspiracją była muzyka pewnego artysty. Siadałam do biurka, puszczałam jego album i tworzyłam. Kiedyś miewałam bardzo wyraźne sny, które były także inspiracją do moich pierwszych tworów. A teraz inspiruję się naturą, przeróżną roślinnością i stworzeniami, a co najważniejsze – czerpię także wiele z obserwowania innych artystów, uczę się od nich.

Na swoich pracach lubię przedstawiać motywy roślinne, postacie z seriali i filmów, moich ulubionych artystów oraz bliskich.

pasja rysunek

Jakiej techniki używasz?

Zaczynałam klasycznie od ołówków. Nadal rysuję nimi wstępne szkice do moich prac. W ciągu ostatnich dwóch latach zaczęłam używać cienkopisów, a także czarnego tuszu. Był to taki przełom w moim tworzeniu, bo bardzo polubiłam się z tą techniką! A ostatnio, tworząc printy, zaczęłam zabawę z programami komputerowymi.

Co jest ważniejsze – talent czy praktyka? Czy rysunku da się nauczyć? 

O, to jest pytanie, które zauważyłam, że w ostatnim czasie wzbudza emocje u artystów. Nie jestem fanem określenia „talent”. Za „talentem” każdego artysty stoją lata nauki, cierpliwości, praktyki. Często słyszałam, że mam talent po tacie, a ja to bardziej określam jako predyspozycje zapisane w genach do szybszej nauki tej dziedziny. Na początku moje prace były przeokropne. Nadal nie jestem zadowolona z moich prac, bo popełniam wiele błędów i wielu rzeczy nie potrafię. Każdy artysta kształci swój warsztat przez całe swoje życie.

Wiele osób zadaje mi pytania dotyczące nauki rysunku, chcą wiedzieć, czy da się tego nauczyć, a ja odpowiadam – jasne! Jeśli osoba jest zaangażowana w naukę i będzie regularnie ćwiczyć, to może osiągnąć dużo w zakresie rysowania. Trzeba po prostu chcieć.

Co najbardziej lubisz w swojej pasji? A z drugiej strony – kiedy masz ochotę rzucić rysowanie w kąt i do tego nie wracać? 

Uwielbiam to, że osoby, które zamawiają u mnie projekty bardzo mi ufają i wierzą, że efekt końcowy ich nie zawiedzie, dają mi wolną rękę w przedstawieniu np. osoby, dla której ma być ten rysunek oraz opowiadają różne historie związane z rysunkiem, który mam stworzyć. Chyba najbardziej lubię w tej pasji, że podczas tworzenia tak bardzo się skupiam na rysowaniu, że na jakiś czas się odcinam od wszystkiego, bo na co dzień jestem dość chaotyczną osobą i nie umiem się skupić na jednej rzeczy. To jest mój sposób na oczyszczenie umysłu.

Często mi się zdarzało, że poddawałam się, bo rysowałam projekt na zamówienie przez wiele godzin, a efekt końcowy mnie nie satysfakcjonował. Wtedy przez zmęczenie rzucałam rysowanie w kąt, ale zazwyczaj na drugi/trzeci dzień brałam się ponownie za tworzenie.

Co pomaga Ci zażegnać kryzys i znów sięgnąć po papier i ołówek?

Na ponowne wzięcie się za tworzenie w moim przypadku wpływa wiele czynników – czasem po prostu odpowiednia muzyka, ale zazwyczaj są to ludzie. Osoby, które napiszą mi, że bardzo lubią mój styl i chciałby coś ode mnie jako tatuaż albo do powieszenia na ścianę, a w dodatku jak mają już super pomysł, to od razu podnosi mnie to na duchu i mam ochotę tworzyć.

Czy wiążesz swoją przyszłość z rysunkiem, czy wolisz, żeby był tylko dodatkowym hobby?

Tak, wiąże przyszłość z tworzeniem! Gdy tylko skończyłam studia zaczęłam szukać studia tatuażu, by zacząć praktyki. Choć nie byłam jeszcze pewna, co do moich prac, bo przecież tak dużo mam jeszcze do nauki w zakresie rysunku. Od niedawna jestem praktykantką w studiu tatuażu Rock’n’Roll w Gdańsku i mam nadzieję, że już niedługo będę zapraszać ludzi na tatuaże, bo na razie mam w zapisach bliskie osoby, by poćwiczyć i poczuć się pewniej.

Wobec tego życzę Ci, żebyś rozwinęła skrzydła i żeby tatuowanie sprawiało Ci wiele radości. :) Dziękuję za rozmowę!