You are currently viewing Wydałam trzecią książkę! Niemy Śpiewak – jak to się stało? ♥

Wydałam trzecią książkę! Niemy Śpiewak – jak to się stało? ♥

Na blogu jest zapisany archiwalny tekst (z 2015 r.!) o tytule: Książka niewydana. Książka pokochana. Tak właśnie można było określić Niemego Śpiewaka jeszcze do niedawna, ale… już nigdy więcej. Niemy Śpiewak zasługuje na to, by jego magia dalej szła w świat, trafiała do rąk i serc Czytelników. By znów robiła dobre rzeczy w głowach i życiach – tak jak zadziałała w moim i paru innych.

Czytasz właśnie o książce, która miała się nigdy nie ukazać. Miała zostać na dysku, przenoszona na coraz nowsze nośniki, miała pokryć się cyfrowym kurzem i wreszcie zginąć gdzieś pomiędzy tysiącem innych plików. Miała być jedynie tekstem sprzed lat, który kiedyś zrobił dużo dobrego. Przeczytaj pierwszą część tej historii:

I co dalej?

Jeśli kliknąłeś tekst powyżej i przeczytałeś, wiesz już, że dzięki Śpiewakowi poznałam wspaniałych ludzi. Uwierzyli w moją historię, uwierzyli we mnie jako twórcę, a Niemy Śpiewak stał się częścią ich życia, ich sposobu postrzegania koni i jeździectwa, ich-naszą własną żywą legendą. Cytaty z tej książki ozdabiały ulubione zdjęcia koni, pojawiały się na profilach w social mediach, a historie zawarte w Śpiewaku były wspominane jak prawdziwe wydarzenia, do których ma się szczególny sentyment. Ile wydawanych książek cieszy się takim wyjątkowym darem od czytelników? Myślę, że niewiele.

I choć Niemy Śpiewak tak podziałał na niektórych jeźdźców, nie zamierzałam go wydawać. Długo i konsekwentnie, bo aż 10 lat. Miałam kilka powodów. Nie wierzyłam, że historia tak nietypowa, kierowana do wrażliwych odbiorców, do miłośników koni i zwierząt w ogóle, ma rację bytu na rynku wydawniczym, gdzie królują erotyki i kryminały. Od jednego wydawcy usłyszałam nawet, że książka jest… za cienka, więc w księgarniach będzie źle wyglądać na półce! I jeśli dopiszę ze sto stron, to pomyśli nad wydaniem. A ja nie chciałam nic dopisywać. Śpiewak ma być dokładnie taki, jaki jest.

Był jeszcze jeden powód mojej zwłoki. Niemy Śpiewak od początku do końca był pisany ze wszystkimi emocjami na wierzchu. Konieczność ponownego otworzenia pliku, by dokonać poprawek, oznaczała zmierzenie się ze wszystkimi uczuciami, które zawarłam w tej historii. Nie chciałam tego robić, ale pewien kamyczek poruszył lawinę.

Decyzja: Niemy Śpiewak będzie wydany!

Przed Niemym Śpiewakiem wydałam swój debiut, powieść fantasy Czarna, czarna toń. Byłam w trakcie pisania jej kontynuacji, czyli Chmur sztormowych i w pewnego dnia, w przypływie optymizmu, rozesłałam Niemego Śpiewaka jako propozycję wydawniczą do kilku(nastu?) wydawnictw, a potem po prostu o tym zapomniałam, całkowicie pochłonięta fantastycznym światem, który tworzyłam.

Po roku dostałam maila od jednego z wydawców, który był zdecydowany wydać Śpiewaka.

Naprawdę fajnego wydawcy.

Na początku zupełnie nie zrozumiałam, o którą właściwie książkę chodzi i dopiero przekopanie skrzynki mailowej uświadomiło mi, że Niemy Śpiewak właśnie dostał zielone światło od wydawcy, którego jako czytelniczka bardzo, bardzo lubię!

To był ten kamyczek o wielkiej mocy. Przyznam się: tekst rozsyłałam w niezbyt atrakcyjnej formie. Nie mam Worda, a formatowanie WordPada wołało o pomstę do nieba. W tekście było sporo niezgrabności językowych, których nie poprawiałam. Po prostu napisałam w mailu, że w razie nawiązania współpracy poprawię tekst! A mimo to specjaliści z wydawnictwa orzekli zdecydowanie: bierzemy tę historię.

Stwierdziłam: ale super! Po czym… zrezygnowałam z tej współpracy.

niemy śpiewak książka
Tak Niemy Śpiewak prezentuje się dziś – a zamawiający otrzymują zakładkę z jedną z ilustracji.

 

Niemy Śpiewak i self publishing po raz trzeci

Długo gryzłam się z myślami i wreszcie postanowiłam: wydam Niemego Śpiewaka sama. Od samego początku był bardzo osobistym projektem. Historią, w którą włożyłam wiele serca, własnych uczuć, własnych wspomnień. Zależało mi na konkretnej formie (ilustracjach i pięknym wydaniu). Decyzja wydawcy otworzyła mi oczy i pokazała, że dla Niemego Śpiewaka jest miejsce na rynku wydawniczym, ale równocześnie uświadomiła mi, że chcę sama mieć pieczę nad tym projektem.

Dzięki decyzji wydawcy pomyślałam o Śpiewaku trochę inaczej: że być może powinien się ukazać właśnie na przekór tym wszystkim miałkim historiom, które czytamy, a potem natychmiast zapominamy. Jako przeciwwaga dla brutalnych powieści grających na najniższych instynktach. Jako książka, która otuli jak kocyk tych, którzy najbardziej tego potrzebują tak jak potrzebowałam jej ja, gdy ją pisałam.

A może tylko dopowiadam sobie ideę, a tak naprawdę postanowiłam zamknąć historię Niemego Śpiewaka dla samej siebie?

Jako samowydawca miałam już doświadczenie: publikację Czarnej, czarnej toni i Chmur sztormowych. Przetarłam już tę ścieżkę i wiedziałam, co robić. Dlatego zakasałam rękawy i zabrałam się do pracy wydawniczej.

Dodatkowym zapałem natchnęła mnie decyzja jednego ze sklepów jeździeckich: Equishop postanowił zostać partnerem wydania oraz umieścić tę książkę w swoim sklepie internetowym. To dodało mi skrzydeł i byłam przekonana, że wydawanie trzeciej książki pójdzie jak z płatka!

Miało być prosto, wyszło jak zwykle

To było moje najtrudniejsze wydawanie. Choć historia jest najkrótsza z moich dotychczas opublikowanych, miała zawierać sporo ilustracji w bardzo konkretnym stylu. To już na wstępie oznaczało zebranie i przejrzenie kilkudziesięciu portfolio twórców. Finalnie zdecydowałam się na genialnego Adriana Szustakowskiego. Ale nawet po tej decyzji musieliśmy wspólnie zdecydować o stylu, o wyglądzie Śpiewaka, o konkretnych scenach, które mają przedstawiać ilustracje. W międzyczasie pracowałam nad tekstem: historia pisana 10 lat temu rozpaczliwie prosiła o lżejsze pióro, lepszy warsztat i świeższe spojrzenie.

Niestety, trafiłam też na dwie fatalne współprace, jedną kończąc w bardzo zdecydowany sposób. I choć to już za mną, mam gorzką nauczkę na przyszłość: intuicja zwykle się nie myli!

książka niemy śpiewak
Ilustracje Adriana Szustakowskiego idealnie oddają ducha tej historii.

Ale wreszcie jest!

Wydawanie tej książki pochłonęło aż rok. Rok pracy po godzinach i w weekendy, rok kontaktów z wieloma specjalistami, dopieszczania tekstu i decydowania o wszystkim: od proporcji ilustracji, przez wycięcie rozdziału, zmianę imienia bohaterki czy wybór formatu książki. Wysyłania plików do druku, wybierania papieru, zlecania usprawnień sklepu. Na wielu etapach zamiast satysfakcji czułam po prostu potworne zmęczenie, a lista zadań zdawała się nie mieć końca. Przez długi czas w ogóle nie wspominałam o Niemym Śpiewaku w social mediach Czytelnikom, wciąż obawiając się odbioru tej historii.

Aż wreszcie kary koń i jego jeździec doczekali się premiery na Krakowskich Targach Książki 2023.

Tak jak przypuszczałam, to nie jest książka, po którą ustawiają się kolejki. To historia, po którą sięgają osoby szukające nietuzinkowych książek. Lubiące przełamywanie schematów. Ceniące emocje oraz historie ze zwierzętami w rolach głównych. A kiedy już sięgają po tę książkę – przeżywają ją od pierwszej do ostatniej strony. Uśmiechają się i płaczą razem z bohaterami i wierzą w tę historię tak, jak ja musiałam uwierzyć. Nawet, jeśli zajęło mi to aż dekadę.

Teraz Niemy Śpiewak nie jest już moją historią. Jest Nasz.

PS Oczywiście, że możesz zamówić swój egzemplarz. Jeśli ten tekst pochłonął Twoją uwagę aż do ostatniej kropki, wydaje się to rozsądnym posunięciem, prawda? Niemy Śpiewak czeka na Ciebie tutaj.

Jeśli lubisz czytać moje teksty, postaw mi wirtualną kawę! Dzięki takiemu wsparciu mogę więcej czasu poświęcać blogowi, pisaniu i pszczołom. ♥  Postaw mi kawę na buycoffee.to

czarna czarna ton baner

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Sylwia

    awww, to bardzo inspirująca historia, jestem poruszona ♥️🔥

    1. Partyzantka

      Cieszę się, że ta historia inspiruje i wzbudza emocje, dziękuję za komentarz! :)

  2. Martyna K

    ,,Niemego Śpiewaka” czytałam lata temu i już wtedy wywarł na mnie bardzo duże wrażenie!

    1. Partyzantka

      Pamiętam! Napisałaś chyba pierwszą recenzję tej książki! :)

Dodaj komentarz