You are currently viewing Harcerze są dziwni

Harcerze są dziwni

Drużyna harcerska mojej siostry trzeci raz została Drużyną Roku. I wszyscy przeżyli. Z tej okazji rzucę wyzwanie stereotypowi harcerza i wezmę harcerstwo pod lupę.

Ok, nie tylko z tej okazji. Naprawdę nie rozumiem, skąd pogardliwe określenie „harcerzyk” i przekonanie, że harcerstwo jest nudne. Wściekam się za każdym razem, gdy to słyszę, bo wiem, że takie spojrzenie na harcerzy to jak nazwanie Beara Gryllsa przewrażliwionym turystą korzystającym tylko z ofert all inclusive.

Dlaczego?

Przeciętny człowiek po kilku dniach na obozie harcerskim trafiłby na ostry dyżur i na granicy obłędu pytał, za jakie grzechy go to spotkało. Albo słuch by o nim zaginął. Harcerz natomiast wraca zachwycony, a za miesiąc wyjeżdża znowu.

– Czy w tym lesie jest coś jadalnego?
– Tak, my.

Moja siostra przywozi historie, przez które większość kolonii dla młodzieży byłaby natychmiast przerwana. A ja zastanawiam się, czy obóz rozbijali w Borach Tucholskich, czy w przedsionku piekła. BHP? Jakie BHP? To jest ZHP! Rok temu podczas budowy obozu ktoś dostał siekierą w głowę. Znając harcerzy, bardziej martwili się tym, czy ostrze zbytnio się nie stępiło, a pechowca odesłali do kopania latryn, za karę.

Za to hitem ostatniego obozu, postawionego w środku lasu, było wynoszenie śpiących ludzi z namiotów. Czasem taki harcerz ma szczęście i znajduje go opiekun. A czasem przepada bez wieści.

Kiedy przygotowywałam ten tekst, przyjaciel mojej siostry napisał: „pewna druhna zgubiła nóż podczas budowania obozu. Rok później, podczas kolejnego budowania, udało się znaleźć ten nóż, zakopany w ziemi. Harcerka do teraz smaruje nim kanapki, wycierając dżem w spodnie robocze.” Udajmy, że tą druhną wcale nie jest moja siostra, proszę… jadam z nią śniadania.

Czasem, słuchając ich historii, mam wrażenie, że gdyby nastąpiła apokalipsa zombie, harcerze świetnie by się bawili i znaleźli dobry pretekst do zrobienia jeszcze paru sprawności.

Harcerstwo uczy, jak robić rzeczy niemożliwe

Zdarza się, że harcerze wydają się wyjęci z innej rzeczywistości, ale gdybyś miał takiego ze sobą, gdybyś trafił na bezludną wyspę, płakałbyś ze szczęścia. Nie tylko wiedziałby, jak rozpalić ognisko i zaginać rzeczywistość tak, że w dziesięcioosobowym szałasie może spać 21 ludzi (harcerze.rar). Harcerz miałby w kieszeniach nóż, latarkę, leksykon roślin jadalnych, kompas, wyżywienie na tydzień, składany jacht, Atlantydę i Bursztynową Komnatę. Podejrzewam, że gdyby przycisnąć jakiegoś zucha, znalazłby się też święty Graal.

Drużynowa Agata napisała: „Harcerze uwielbiają robić rzeczy, których nie umieją. Lubią też robić rzeczy niemożliwe, bo ktoś im powiedział, że są fajne.” Harcerze pokazują, że dzisiejsza młodzież to wcale nie są siedzące przed komputerami, oderwane od rzeczywistości dzieciaki. Boli, nie?

Swoją drogą, przeczytaj wywiad z Agatą o harcerstwie!

Dla mnie harcerze są fenomenem i przekorą w czystej postaci. Pokazują środkowy palec wszystkim przekonanym, że dziś nikt nie zrobi nic dla idei. Że nie ma twórczych młodych ludzi, wierzących w jakieś wartości. A przy tym robią to z tak rozbrajającym uśmiechem, że nie sposób ich nie lubić.

Jeśli coś jest niemożliwe, harcerz potrzebuje piętnastu minut i swojej drużyny, by to wykonać. Bo myślę, że jeśli przyjaźnie zawarte na nocnej warcie w środku lasu nie są w stanie przetrwać wszystkiego, to nic innego nie ma takiej mocy.

Napisałabym, że podczas tworzenia tego tekstu nie ucierpiał żaden harcerz, ale wszyscy wiemy, że to nieprawda.

Czuwaj!

Fot. Jagoda Dutkiewicz – dzięki!

Spodobał Ci się ten artykuł? Chcesz czytać więcej takich treści? Postaw mi wirtualną kawę! Dziękuję za wsparcie! ♥  Postaw mi kawę na buycoffee.to

czarna czarna ton baner

Ten post ma 56 komentarzy

  1. Sisters92

    Mamy nadzieję, że tekst jest trochę przekoloryzowany, bo w innym przypadku na miejscu rodziców zaczęłybyśmy obawiać się o bezpieczeństwo dzieci ;) A na poważnie, nie ma nic lepszego niż harcerstwo. Dzieciaki z 4-6 są tak przekochane, że praktycznie co zbiórkę dostają coś słodkiego, uwielbiają quizy, naukę poprzez zabawę. A ,,staruchy”? Kto bawiłby się lepiej w ,,przeciąganie”, żeby nie dotknąć stojącej pośrodku kręgu butelki? No nie znamy nikogo takiego ;)

    1. Druhboruch

      Jestem w harcerstwie od prawie 8 lat , zacząłem w 4 klasie , i oprócz tego z siekierą to wszystko prawda :D

      1. Oskar Łakomiec

        ja tak samo tylko u mnie siekiera to codzienność ;)

  2. Katarzyna Socha

    nie znam autorki, ani jej siostry, osobiście, ale zaręczam, że tekst NIE JEST PRZEKOLORYZOWANY :) Byłam druhną przyboczną 13 JDH “Czarna 13” przez wiele lat i takie rzeczy na obozach to chleb powszedni :) Czuwaj!

    1. Oskar Łakomiec

      pozdrawiam 13-stke 8 SDH “płomień” :D

  3. Desjani

    Czy tylko ja mam zryty beret i jestem tak aspołeczna, że mnie to nie jara? xD
    Cóż, ciekawie ma twoja siostra.

    1. Wadera Czarna

      Spokojnie , co prawda należe do ZHP ale zaczeło się też od aspołeczności

  4. Harcerstwo jest super! Byłam przez 4 lata i była to jedna z lepszych przygód w moim życiu. I tak harcerze są totalnymi wariatami, ale mówią, że tylko wariaci są coś warci ;)

    1. Myślę, że to zdanie pasuje do harcerzy idealnie! Swoją pozytywną energią mogliby obdzielić społeczność kilku dużych miast. :)

  5. Delvardian

    Idziesz z tymi tekstami w takim kierunku, że muszę sobie ciągle powtarzać, żeby ich nie czytać w środku nocy bo rżeniem obudzę całą chatę :D
    Ja najbardziej żałuję właśnie tego, że za młodu nie zaciągnęłam się do harcerzy :D
    Zastanawiam się co się dzieje z harcerzem jak dorasta :D Bawi się w post apo? Wyjeżdża na survival jak bear Grylls? Organizuje hardcorowe (dla harcerzy jest to pewnie poziom easy) biegi typu runmageddon i survival race? :D

    1. O, jak miło. :D
      Hej, to jest… bardzo dobre pytanie. Nie mam pojęcia. Obstawiam, że rekrutuje się spośród nich saperów, survivalowców i superbohaterów.

    2. Emilka S

      Przede wszystkim prawda jest taka, że harcerz nigdy nie dorasta w 100%. Ten gen harcerstwa zapewnia wieczną młodość ducha.
      Potem tylko wspina się po szczeblach kariery i rekrutuje kolejne rzesze harcerzy, którzy będą się chcieli wkręcić w jego szalony świat.
      Miałam 19 lat, prowadziłam gromadę zuchową. Kto miał najlepszy ubaw podczas zbiórek? Oczywiście, że ja ;)

    3. ja

      to zależy, niektórzy zostają i robią to co mówisz, inni się wypalają, wykruszają, osuwają w cień i zostają normalnymi ludźmi z odrobiną wspomnień

    4. Bardzo często zakładają drużyny lub działają w swoich Hufcach lub Chorągwiach ;) A tak prywatnie to chyba wszystko, co szalone i ciekawe ;)

    5. illuminato

      szczerze, wracają w jakiś sposób to lasu, wiecie , kreatywność i chęć robienia czegoś nowego , albo tego samego ale 100razy lepiej , dobry przykład pionierka , pierwsza to kawałek czegoś dziwnego z funkcją spania , 3 jest po pierwsze lepsza po drugie stawia się ją w 6 godzin a w miedzy czasie pobija się rekord czasu budowy bramy wynoszący 21m. 33s. Poza tym np. ja poszedłem w coś co nazywamy Urbexem – urban exploring , ludzie z harcerstwa zarazili mnie też elektroniką i informatyką (pozdrawiam 2kl. tech. na profilu tech. informatyk) i tak to sie ciągnie , poza tym zawsze to gdzieś w człowieku zostaje i gdy siedzisz sobie na działeczce i grillujesz karkówkę nagle stwierdzasz że masz jakieś drewno , to zbudujesz sobie szałas , choć to nie ma sensu i jest absolutnie nieprzydatne, to co, bierzesz piłe jakąś siekiere i młotek + wszystkie przedmioty gwoździopodobne i proszę , pionierka jak ta lala a teraz for fun się tam kimniejsz , bo ci się należy. Tak właśnie żyją byli harcerze :P a co do biegów , to tak , zdarza sie że idziesz się zabawić, była kiedyś taka gra nocna dość przesadna , niestety , nie braliśmy udziału bo brak auta które było wymagane, aczkolwiek zainteresowanie takimi rzeczami zostaje :P PS. siekiery latały z mojej ręki , mój zastępowy dostał w głowę łomem , a kumpel obciął sobie czubek palca … bardzo dobrze to wszystko wspominam (1 i 2 obóz ) ^^

      1. Alsza44

        Czyli widzę że nie jestem jedyna która ucina sobie czubki palców :-)

      2. agaczi

        jak to pionierka z gwoździami.
        prawdziwa pionierka to tylko bez gwoździ :)

    6. Łukasz Keczmerski

      ponoć tylko jedna osoba, która była na Księżycu, nie była skautem…

    7. Anna Miszczak

      Nie, będąc w ósmym miesiącu ciąży dorosła harcerka chodzi jako opiekun na zbiórki zuchów, bo drużynowa nie daje troszkę rady, potem znienacka zostaje drużynową, bo szkoda dzieci, które zostały w spadku po drużynowej -studentce, potem mając w domu dwulatka i kilkumiesięcznego pod opieką babci coraz bardziej się wciąga w bieganie po lesie w poszukiwaniu Stasia i Nel, a potem zapisuje własne dziecko do gromady zuchowej… I dalej świetnie się bawi obserwując jak siedmioletnie dzieci doskonale organizują zabawy “pod hasłem” innym siedmiolatkom i są w tym lepsze od dorosłych pań nauczycielek… Nie potrzeba Runmageddonu. Dla kogoś kto wcześniej prowadził turystyczna drużynę gimnazjalistów taka 20tka siedmio – i ośmiolatków to wyzwanie. A dla innych wokół czasem to zryty beret – a czasem- się dołączają… ;) (Stoją na punktach rajdu, prowadzą “chemiczne” zbiórki, uczą maluchy gry na bębnach afrykańskich, załatwiają wejście do aeroklubu lub stadniny koni policyjnych…)

  6. Tirindeth

    No ja mam trochę inne doświadczenie, bo pracowałam z harcerzami w pracy – takiej dezorganizacji jeszcze nigdzie nie doświadczyłam. A będąc dzieciakiem byłam w zuchach i kiedyś harcerze zabrali nas na wycieczkę do lasu – w środku zimy błąkaliśmy się po tym lesie 4 godziny, bo zgubili drogę, a kiedy w końcu znaleźliśmy to obiecane ognisko, dostaliśmy tylko ciepłą herbatę, bo gałęzie były za mokre i nie rozpalili ogniska. Ja wróciłam wtedy z zapaleniem oskrzeli do domu i tak się skończyło moje “zuchowanie”. Zatem niestety nie każdy ma dobre doświadczenia z tym środowiskiem, ale cieszę się, że Twoja siostra się dobrze bawi ;)

    1. Wielka szkoda, że tak trafiłaś. Mojej siostrze też zdarzały się różne drobne wypadki, ale dziś raczej wspomina je ze śmiechem, na zasadzie “co mnie nie zabije, to mnie wzmocni”.

    2. Sisters92

      My też raz się zgubiłyśmy w lesie, byłyśmy w gimnazjum. Zgubiłyśmy drogę, była burza, a zastępowa nie ogarniała mapy. Niemniej jednak, nie zniechęciło nas to na dłuższy czas. Wiadomo, jak maluchy, to też inaczej odbierają takie sytuacje.

    3. Piotr Zagórski

      Na tym to właśnie polega, że w harcerstwie daje się odpowiedzialność zamiast wyręczać we wszystkim. Czasem to może oznaczać zgubienie się w lesie. Ja wolę się gubić razem z przyjaciółmi niż siedzieć sam w domu.

      1. Tirindeth

        Zgadzam się, ale ja podałam trochę inny przykład – grupa harcerzy wzięła odpowiedzialność za 20 małych dzieci z podstawówki (w wieku 7-10 lat) i zgubiła nas w lesie. To skrajna nieodpowiedzialność. Gubić się można z przyjaciółmi, nie z dziećmi, za które jesteśmy odpowiedzialni.

        1. illuminato

          to fakt , nie powinno to zajść , ale wiesz co ? moja zbiórka naborowa wyglądała tak że największą atrakcją było przejście kanałami i taplanie w błocie. Wiesz co było najciekawsze ? po tej akcji nie powinienem się już więcej pokazać (wg logiki) ale to nic innego jak selekcja którą ja osobiście uważam za poprawną. łatwiej dojść do czegoś gdy widać że człowiek ma wrodzony zapał niż męczyć się z kimś kto jak się przewróci usiądzie na tyłku i zatrzyma cały zastęp po środku lasu

      2. Piotr Gajewski

        Pozdrowienia z 56 SDH “Zielone Diabły” :) Ja należę już 8 lat do drużyny i żałuję jednego… Że nie dołączyłem wcześniej c:
        Specjalność naszej drużyny sprawia, że każda zbiórka jest w lesie i czasami mamy jeszcze lepsze akcje. Na obozie przeprawialiśmy się w pełnych mundurach, z bronią przez rzekę i bagna. Potem jeszcze tylko 5 km biegu i obiad na wspólnej stołówce z innymi drużynami xD Zmęczeni, brudni, mokrzy, śmierdzący, ale szczęśliwi że zdążyliśmy na posiłek. Albo alarm nocny i bieg kilka kilometrów w OP1 (ubranie ochronne z gumy od stóp do głowy dosłownie) a potem jeszcze tylko transport rannego i można iść spać… Do pobudki o 6 rano. Miło wspominam tamte czasy i czekam na kolejny obóz ^-^ Będę należał do dh dotąd, dokąd będzie to możliwe

    4. dobre czasy

      Ja z drużyną też się raz zgubiłam w lesie, jak próbowaliśmy z niego uciec przed burza i ulewą. Efekt? Wyszliśmy z lasu cali przemoczeni, z wodą w butach i w ogóle. Doszliśmy do jeziora, zdjęliśmy koszule mundurowe i…. wskoczyliśmy wykąpać się do jeziora, w ubraniach, bo i tak wszystko mieliśmy mokre :D Najlepsza zbiórka na zakończenia roku harcerskiego ever! :D

  7. Al W.

    Wcale dzisiaj nie przemierzałam 13km w deszczu i błocie po kolana, nielegalnie przełażąc przez budowę autostrady, żeby… tak! Przygotować rajd dla harcerzy ;D

  8. Harcerstwo <3

    Gdybym te kilkanaście lat temu nie dołączył to pewnie teraz patrzyłbym na harcerzy dość dziwnie, ale cieszę się, że się zdecydowałem ;)

  9. Alsza44

    Nie jest :-) u mnie też była sytuacja z siekierą w głowie. Ale harcerstwo to jest pewien styl życia i nie każdemu odpowiada. Ja osobiście czuje się tam świetnie i gdy ktoś czasami nas widzi w mundurach na mieście z naszymi szalonymi odpałami to puka się w głowę. I jak to niektórzy mówią: Że alkochol daję wytchnienie i odskok a ja z ,,frajerami z harcerstwa” zapominam o całym świecie bez rzygania :-) a po za tym tam się poznaję mnóstwo wspaniałych ludzi

  10. bysia

    mimo tego, że ze względu na szkołę (i kilka zmian w drużynie, które zepsuły klimat) musiałam opuścić to środowisko, to KOCHAM HARCERSTWO. mam masę wspomnień ze zbiórek i gdybym nie uczyła się 24/7 to nadal bym tam siedziała i dążyła do osiągnięcia jak najwyższego szczebla. Wyniosłam stamtąd ogarnięcie i kreatywność, którego moi rówieśnicy mogą mi tylko pozazdrościć. Przezwyciężyłam też swoje słabości- nienawidziłam pływać na środku jeziora, nienawidziłam ciemności, nienawidziłam pająków. teraz jak jadę do babci na wieś to płynę na drugi brzeg, chodzę po ciemku- po co komu światło?; oraz jak znajdę pająka to nawiązuję nową przyjaźń. Od chodzenia non stop moje stopy są chyba z kamienia i jak zgubiliśmy się w Rzymie to nie marudziłam jak mój tata, że przy pomocy papierowej mapy nie dotrzemy do domu. Do tego mam wrażenie, że robią mi się zmarszczki od uśmiechu chociaż mam naście lat. POLECAM HARCERSTWO WSZYSTKIM! Chociażby na rok, aby móc zaczerpnąć tej pozytywności i nauczyc się żyć z samym sobą.

    1. Masz rację, widzę po mojej siostrze, że harcerstwo rozwija wiele umiejętności i przede wszystkim uczy ogarnięcia i samodzielności. A przy tym harcerze uczą się nowych rzeczy, bo zgłosili się do zrobienia czegoś, albo uczą się od siebie nawzajem, bo np. ktoś ma ciekawe hobby. Świetna sprawa. :)

      1. bysia

        niestety, wiele zależy też od ludzi, którzy tę drużynę tworzą. Rozwijałam się do momentu, w którym moi przyjaciele przestali mi towarzyszyć. Nasza drużyna podzieliła się na młodszo- i starszoharcerską. niby miało to nas rozwinąć, ale mnie właśnie to zatrzymało, bo przeszłam do starszych a osoby, które bardzo lubiłam zostały w kadrze w młodszych. z czasem siedmioosobowy skład zaczął się powiększać, ale z drugiej strony zrezygnowały te osoby, z którymi miałam jaki taki kontakt. Teraz jestem na etapie ogarnięcia się i zabieram się za szukanie fajnej drużyny. Kto wie, może trafię na Twoją siostrę? :)

  11. Pot Mar

    Pozdrawiam wszystkich harcerzy :))))
    Jak się zostanie harcerzem to już się nim pozostaje, nawet w czasie spoczynku.
    10 lat w 123 BDS ” SPAD” ( Białystok ) , największa przygoda mojego życia i najwspanialsi ludzie na świecie. Lepiej żeby rodzice czasem nie wiedzieli co się wyprawia na obozach, tajemnica powinna pozostać tajemnicą. Piękne wspomnienia i czas na to by mój syn jak podrosnie zaczął swoją przygodę.
    Czuwaj.

  12. harcerz

    hehehehe bardzo prawdziwe. Ale trzeba powiedzieć że są Harcerze i harcerzyki. Są ludzie pracujący z dziećmi i rozwijający siebie oraz ich a są gamonie kłócący się o władzę nad 10latkami. I powiem że dowcip o tym kim jest harcerz jest jak najbardziej na miejscu.
    Podpisał pwd. od ochnastu lat

  13. AMTJ

    Przeciętny tekst stand-up’u zapisany na blogu staje się jeszcze bardziej przeciętny. A wychodząc poza wartość stylistyczną tekstu – tak naprawdę dla osób niezwiązanych z harcerstwem nic nie wnosi. No, może tylko buduje jeszcze silniejsze przekonanie, że harcerze to bardzo specyficzna grupa. Nie zawsze w pozytywnym tego słowa znaczeniu.

  14. Akcja z nożem. Hymmm. Miałem identyczną, tyle że nóż przeleżał w ziemi od jesieni do zimy w ziemi. Został odnaleziony i dalej mi służy. Co do różnych akcji, znam te klimaty jestem “Strzelcem” od 7 lat. Przez rok nawet miałem możliwość dowodzić JS2010 Lublin. ;)

    1. Świetna sprawa! Fajnie, że napisałeś ten komentarz, bo nigdy w życiu nie słyszałam o czymś takim, a teraz sobie wygooglowałam i wygląda to naprawdę ciekawie. Właśnie idę na Twojego bloga sprawdzić, czy pisałeś o tym u siebie. :)

      1. Nie pisałem o tym, bo to zdarzenie miało miejsce około 4 lat temu a więc na długo przed tym zanim zacząłem pisać bloga ;)

  15. Jaka rewelacja! Nie lubię wilgoci, zimna i innych namiotów, a tekst jest tak świetnie napisany, że aż nabrałam ochoty na wyprawę do lasu. :) Dobra robota!

  16. Aleksandra Olszewska

    Zaczynając trochę od końca – pozdrawiam siostrę Magdy i samą Magdę, która była moją zastępową! Przechodząc dalej, czytając ten tekst zastanawiałam się jakim cudem jeszcze żyję. Chyba ta nasza energia mnie ratuje :D Choć też nieodłączną cechą wszystkich harcerzy jest zamiłowanie do jedzenia i snu… Rzecz jasna jedzenia konserw i spania na kanadyjce w środku lasu podczas burzy :)

  17. Piotr Gajewski

    Pozdrowienia z 56 SDH “Zielone Diabły” :) Ja należę już 8 lat do drużyny i żałuję jednego… Że nie dołączyłem wcześniej c:
    Specjalność naszej drużyny sprawia, że każda zbiórka jest w lesie i czasami mamy jeszcze lepsze akcje. Na obozie przeprawialiśmy się w pełnych mundurach, z bronią przez rzekę i bagna. Potem jeszcze tylko 5 km biegu i obiad na wspólnej stołówce z innymi drużynami xD Zmęczeni, brudni, mokrzy, śmierdzący, ale szczęśliwi że zdążyliśmy na posiłek. Albo alarm nocny i bieg kilka kilometrów w OP1 (ubranie ochronne z gumy od stóp do głowy dosłownie) a potem jeszcze tylko transport rannego i można iść spać… Do pobudki o 6 rano. Miło wspominam tamte czasy i czekam na kolejny obóz ^-^ Będę należał do dh dotąd, dokąd będzie to możliwe

  18. Angelika

    Zakochałam się w tym wpisie… Jest tak bardzo prawdziwy i taki meega pozytywny. Fajnie, że są ludzie którzy nas cenią. Sama jestem harcerką od ponad 5 lat. I mimo, że nie mam już od jakiegoś czasu nastu lat, i nie uczestniczę tak aktywnie w życiu swojego szczepu, to jeśli tylko mam okazję odwiedzam go z przeogromną chęcią. I naprawdę sprawia mi to wielką radość. :D

    Udostępniłam ten post, gdzie się dało. Bo warto. :)

    http://www.uwielbiamczytac.pl

    1. Dzięki, że posłałaś tekst dalej w świat. :) Fantastycznie, że należysz do harcerstwa i czerpiesz z tego radość!

  19. Gosiarella

    Rewelacyjny tekst, dzięki któremu właśnie planuję zwabić grupę harcerzy – będą idealni, gdy nadejdą zombie :)

  20. Zanka 13

    No dokładnie.

  21. Łukasz Pietraś

    Ten tekst jest na serio genialny. Dodałbym jeszcze, że zjedzą wszystko, pozabijają ale i tak przeżyją.

  22. DJ Malwa

    CZUWAJ !!! JESZCZE NIE BYŁO MNIE NA OBOZIE ALE BYŁAM NA BIWAKU I SIE ZAKOCHAŁAM !!! OD ROKU (na harcerstwo chodze półtora roku) HARCERSTWO TO CALUTKIE MOJE ŻYCIE !!!

  23. Krystyna Dukszta

    https://uploads.disquscdn.com/images/9b8b965b3c3119c0d18574ec5489f88859f3fb76246e2a1080308f4ea5bad980.jpg

    hmmm tekst zarąbisty!! tak piszecie ile kto lat w harcerstwie!! To ja Was zastrzelę!!!W Harcerstwie jestem od 1963 roku! więc ile??(54 lata) i dalej mnie to kręci!!Właśnie wczoraj z Komendy Hufca Ziemi Lubuskiej odebrałam ksero kroniki mojego szczepu!!!Łezka się kręci w oku!! A jak wtedy było???Namioty rozbite w lesie,1 kucharka i dyżurujące zastępy,mycie się i garów w jeziorze!!!Prace społeczne na rzecz mieszkańców tam gdzie był obóz!!Na noszenie Krzyża Harcerskiego czy stopień trzeba było ciężko zapracować!!!Aby zarobić kasę na obóz pracowaliśmy na wykopkach,zbieraliśmy makulaturę,butelki i inne . Ale były też śmichy – chichi ,skryte uczucie,dowcipy i wiele innych!!Przysięgam to wchodzi w krew i z tego się nie wyrasta!!!!

  24. genius-loci

    Niestety nie byłem harcerzem… a raczej byłem, ale tylko jeden dzień (a może nawet mniej…) Ale to były ZUPEŁNIE inne czasy ;) Po przeczytaniu tego tekstu cieszę się, że moje 3 synki są zuchami / harcerzami :) Jest szansa, że będą NORMALNI ;)

Dodaj komentarz