Lifestyle Pasja

O marzeniach nie wolno milczeć

Dziś oficjalnie i głośno mówię o swoich marzeniach, albo raczej celach do zrealizowania. O czym myślę, gdy budzę się rano? Co motywuje mnie do pracy?

Jakiś czas temu na fanpagu Partyzantki rozmawialiśmy o tym, czy o swoich marzeniach powinno mówić się innym ludziom. Niektórzy wolą zatrzymywać je dla siebie i dzielić się nimi dopiero, gdy zostaną spełnione. Rozumiem to, bo parę razy widziałam zdziwienie na twarzach rozmówców, gdy mówiłam o swoich. Ale, no właśnie – wolę mówić o nich i planować. Po pierwsze dlatego, że są wtedy bardziej realne. Nabierają kształtu, gdy wypowiadam je na głos. Po drugie – nigdy nie wiadomo, kiedy słucha nas ktoś, kto może nam pomóc spełnić marzenie. A wreszcie – realizacja marzeń wymaga odwagi. Dobrze jest ją ćwiczyć.

Pewnego dnia będę…

Kiedy skończyłam studia, nie byłam pewna, co chcę robić dalej. Zajęłam się copywritingiem, ale nie wiedziałam, czy to będzie zajęcie, które spełni moje oczekiwania. A ponieważ bardzo lubię pracować, chcę mieć pracę, która sprawia mi przyjemność. To zawsze było dla mnie ważne.

Cel-marzenie, na początku nierealny, zaczął nabierać rzeczywistych kształtów. Z różnych powodów. Chciałam połączyć wszystko: styl życia, który mi odpowiada, bliskość natury i pomysł na swoją pracę. I wreszcie mam.

Moim marzeniem jest domek pod lasem i kawałek (jak największy!) własnej ziemi. Cudownie, gdyby to był mały, stary, drewniany domek. Nie dla mnie te wszystkie wille z idealnymi trawnikami, nie pasuję do takich miejsc. Chcę móc z samego rana wyjść boso na krótki spacer z kubkiem herbaty w ręku. Patrzeć, jak nad polami unosi się mgła, jak słońce wspina się po niebie. Moje otoczenie będzie pełne życia – wiem już, że dalej chcę być copywriterem, bo diablo lubię to zajęcie, chcę też pisać książki. Ale to ma być tylko dodatek, bo od niedawna moim celem jest… zostanie pszczelarzem. ;) Nigdy nie przypuszczałam, że pójdę w tym kierunku, ale od kiedy uczę się na ten temat, wiem, że to będzie sprawiało mi satysfakcję. I jest bardzo potrzebne środowisku, a to dla mnie ważne w pracy, którą wykonuję: chcę pomagać i sprawiać, by świat był troszeczkę lepszym miejscem.

Pierwsze koty za płoty

Miałam już okazję zobaczyć pasiekę z bliska. Ubrać się w tę ekstrawagancką zbroję antypszczołową i trzymać ramkę z miodem w ręku. Teraz szukam pszczelarza, który przyjmie mnie na naukę praktyczną. Ten temat mnie nieziemsko fascynuje i na pewno jeszcze nie raz poruszę go na blogu. Wiecie, że pszczoły odprowadzają pszczelarza, gdy wraca z pasieki? Że na wylotku ula zawsze czuwa kilka pszczół-strażniczek? Takich ciekawostek jest całe mnóstwo.

Jeśli już będę mieć dom, pszczoły i możliwość pisania, a przy tym moja sytuacja będzie w porządku, obok domu postawimy stajnię, albo przebudujemy  stary budynek gospodarczy. Od kiedy zajmuję się Tarą i Lawiną (o których możesz przeczytać tutaj) nie wyobrażam sobie, żeby w moim życiu mogło zabraknąć koni. Nie chciałabym też, żeby zabrakło tego bloga – marzy mi się, żeby był historią drogi do celu, a potem opowieściami z drewnianego domku na końcu świata. Na pewno będzie co opowiadać!

Codzienna motywacja

Poza marzeniami wypadałoby działać w tym kierunku. Każdego dnia myślę o swoim celu i kombinuję, co zrobić, żeby się do niego zbliżyć – chociaż odrobinkę. I biorę się do pracy. Odkładam pieniądze i pracuję także w weekendy. Uczę się pszczelarstwa, pozycjonowania, copywritingu. Zdobywam wiedzę o prowadzeniu swojej działalności, pytam, planuję i zapisuję pytania do różnych ludzi mądrzejszych ode mnie. Lubię myśleć, że każdy krok zbliża mnie do celu i bardzo lubię pracować, mając w głowie ten domek. Wiem, że zawiesiłam sobie wysoko poprzeczkę, ale to mnie nie zniechęca, tylko daje jeszcze większego kopa.

Ten blog również pomaga w osiąganiu celu, więc Wy jako Czytelnicy macie swój wkład w spełnianie moich marzeń. Każdy lajk czy udostępnienie pozwala mi docierać do szerszego grona osób. Każde Wasze kliknięcie w banery reklamowe (jak ten, który widzisz u góry po prawej, lub na telefonie – na dole strony), to parę groszy dla mnie. A wiedz, że małe kroczki mają ogromną siłę, więc jeśli chcesz mi pomóc – klikaj, to nic nie kosztuje. :)

Nierozsądne? odsłonięcie kart

Trudno pisze się o marzeniach, bo mam wrażenie, że raczej odruchowo wolałabym je chronić. Są trochę nierzeczywiste w tym świecie, gdzie większość osób chce mieć dobre auto i fajny apartament w centrum. Czasem chyba nierozsądnie odsłaniać się przed innymi, ale pamiętasz, co pisałam na początku o odwadze? Trzeba ją trenować. I nie milczeć, jeśli uznajemy coś za ważne i istotne.

Wiesz już, do czego dążę i o czym myślę, gdy wstaję rano. Mam nadzieję, że również masz taką rzecz, bo wiem, że to daje dużo siły. Jeśli chcesz – podziel się nią w komentarzu. Nigdy nie wiadomo, kto akurat go przeczyta.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *