Blogosfera

Plagiat – to brzmi dumnie

Co łączy skradziony tekst i dobry samochód?

Czasem w którejś z blogowych grup na Facebooku pojawia się post: ktoś ukradł mój tekst/moje zdjęcia. Skopiowane jest wszystko żywcem, jak leci. Co zrobić?

Potrafię sobie wyobrazić, że ktoś może nie mieć pojęcia, jak zareagować w takiej sytuacji. Gorzej, że próbują mu pomóc osoby, które również nie wiedzą. W komentarzach sypią się mniej lub bardziej trafione porady. I uwierzcie mi, że zawsze, ZAWSZE znajdzie się ktoś, kto napisze: nie przejmuj się, jeśli od Ciebie coś kopiują, to po prostu znaczy, że piszesz tak dobrze, że chcą kopiować właśnie od Ciebie!

Rozumiecie ten tok rozumowania? To tak, jakby ktoś pocieszał: hej, nie martw się, że Ci ukradli samochód, to po prostu znaczy, że miałeś na tyle fajne auto, że aż złodziej się nim zainteresował!

Yay, czujecie tę ekscytację?! Okradziono Was, bo jesteście tacy dobrzy w tym, co robicie! Jak to? Nie uważacie, że to powód do dumy?

Ja nie uważam.

Cieszę się, że komuś podobał się mój tekst. Może go udostępnić znajomym, polajkować, podać dalej na Twitterze. Mega. Ale przypisywanie sobie jego autorstwa jest kradzieżą. Powinniśmy na nią reagować i nigdy nie bagatelizować sprawy – choćby dlatego, że Google obniża pozycjonowanie stron o takiej samej treści nie pytając, kto od kogo zżynał.

Co na to prawo?

Za plagiat odpowiada się zarówno przed sądem karnym jak i cywilnym, bo jest to naruszenie godzące w czyjąś własność. Teksty, piosenki, obrazy, fotografie to dobro osobiste, które podlega prawu majątkowemu. Osoba, która przywłaszczyła sobie cudzy tekst (/zdjęcie etc.) jest zobowiązana, by naprawić wszystkie szkody, które wyrządziła. Grozi jej kara grzywny lub nawet pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 3 lat. Jako autor możesz żądać zwrotu pieniędzy.

Czemu o tym mówię? Chcę, żebyś wiedział, że jako autor nie jesteś bezsilny. Nawet jeśli klepiesz sobie w wolnych chwilach teksty na mały blog – to Ty jesteś ich twórcą, a więc prawo jest po Twojej stronie.

Co robić, gdy ktoś ukradnie mój tekst?

Nie wierz ludziom, którzy sztucznie próbują Cię podbudować i pocieszyć mówiąc, że ktoś ukradł Twoje teksty, bo były takie dobre. Szanuj swoją pracę i jeśli tylko zauważysz, że ktoś skopiował Twoją treść, pisz do niego maila. Sama miałam taką sytuację – ktoś użył zdjęcia mojego autorstwa bez pozwolenia. Od razu napisałam maila, w którym wyraźnie poprosiłam o usunięcie zdjęcia. Mój rozmówca tłumaczył potem, że nie wiedział, że fotka jest moja i usunął ją.

Z prawnego punktu widzenia postępowanie w takiej sytuacji jest stosunkowo proste: należy powiedzieć takiej osobie, że ma usunąć treść, która jest Twoją własnością i poinformować, w jakim czasie ma to zrobić. Jeśli się do tego nie zastosuje, możesz pójść na policję. Policja przyjmie zawiadomienie o wykroczeniu.

Plagiat jest kradzieżą. Nie przymykajcie na to oczu i nie wierzcie jakieś dziwne argumenty, które mają zbić Was z tropu lub pogłaskać ego. Mnie ktoś podebrał tylko marnej jakości fotkę, a i tak byłam wściekła. Domyślam się, jak musi czuć się ktoś, komu skradziono teksty. Chciałabym, żeby twórcy potrafili upomnieć się o swoje. Niestety nie wszyscy są świadomi tego, że mogą, a nawet powinni to robić.

Czytaj też: Ta żenująca blogosfera albo poznaj 10 bezużytecznych stron internetowych