Zwierzęta

Historia jednej kości

Nie trzeba robić wielkich rzeczy, by pokazać komuś, że doceniamy jego obecność.

Muzyka do tekstu: Gotye – Bronte

Kiedy Joy trafiła do naszego domu mieliśmy jeszcze jednego psa, Łotera. Był starym, siwym, powolnym stworkiem w typie pudla. Przypominał poważnego, melancholijnego starszego pana i nie znosił spacerów. Całe dnie przesypiał w swoim fotelu. On i Joy różnili się chyba wszystkim, a młoda doprowadzała go do szału częstymi zaczepkami. Łączyło ich tylko jedno – oboje uwielbiali jeść.

Jednego dnia Joy dostała swoją ulubioną kość. Takie dni były prawdziwym świętem, całym rytuałem – Joy parskała, upuszczała i podnosiła prezent, biegała z nim po całym domu i próbowała zakopać go pod swoim kocykiem. Później brała kość w pysk i zanosiła do domowników. Każdy musiał zwrócić na nią uwagę (najlepiej wyrażając zachwyt jej zdobyczą) i dopiero wtedy kontynuowała swój obchód. Czasami sprawiała wrażenie, że samo chwalenie się kością sprawia jej większą przyjemność niż zajadanie.

Do czasu.

Łoter jadł już wtedy niewiele, dlatego stwierdziłam, że dawanie mu dużej kości jest kiepskim pomysłem. Joy dostała kość, a ja zajęłam się czymś innym. Młoda, o dziwo, wzięła ją spokojnie, odłożyła i patrzyła na nią, a po chwili chwyciła i wyszła na chwilę. Potem wróciła i położyła się na swoim kocyku, z łbem między przednimi łapami.

Jak to? Żadnego szaleństwa, podrzucania kości, nic? Jest chora?

Pies-tajfun, Joy, która zdawała się nigdy nie zwracać uwagi na otoczenie, dostawszy swoją ulubioną kość, poszła z nią do sypialni, w której spał Łoter. Położyła delikatnie smakołyk na fotelu starszego psa, tuż obok niego. Ten przesunął głowę, kładąc ją przy kości i znów zapadł w sen. Joy wyszła po cichu na swoje posłanie.

Łoter odszedł parę miesięcy później, w kwietniu, ale ten gest zapamiętam na długo. Joy nie mogła wiedzieć, czy za jakiś czas kupię jej nową kość. Ta jedna, ulubiona, była jedyną, jaką posiadała. I postanowiła oddać ją Łoterowi. A my, otoczeni mnóstwem przedmiotów, mamy z tym taki problem.

Załapkuj Facebooka Partyzantki,
bądźmy w kontakcie.