Blogosfera

Twitter wersja demo #3

Czym różni się Twitter od Instagrama?

Ludzie na Instagramie: hej wszystkim, patrzcie jakie mam cudowne życie.

Ludzie na Twitterze: mam już dość, nie mam siły, życie jest do dupy.

I wiecie, że coś w tym jest? ;)

Coraz lepiej czuję się na Twitterze i powoli zaczynam go ogarniać. Myślę, że niedługo napiszę o nim parę postów, bo chciałabym pomóc innym blogerom go zrozumieć. Uważam, że jest bardzo niedoceniany przez internetowych twórców, a szkoda. Zawsze, gdy mam chwilę, wchodzę tam pogadać z obcymi ludźmi. Zaczynam zdawać sobie sprawę, dlaczego tak prosty pomysł na serwis zrobił taką furorę. Ale pogadam o tym innym razem. Teraz spójrzcie na kwiatki, które dzielnie zebrałam ostatnio.

 

 

Jeśli nie macie jeszcze konta na Twitterze – przemyślcie dokładnie swój błąd. I nie bądźcie broken inside.

Mało Ci? Zobacz inne moje wpisy:
Spotkanie z damą
Pisanie licencjatu w 17 gifach

czarna czarna ton baner

16 thoughts on “Twitter wersja demo #3”

    1. Hahaha :D Ja po prostu odobserwowałam ludzi, którzy przesadzali z pisaniem o tym, jak bardzo u nich beznadziejnie, ale coś w tym jest, że na tt ludzie piszą bardziej szczerze niż na instagramie.

      Co do tych tłitów – myślę, że nie ma sensu tego analizować, bo czasem coś „siądzie” po prostu dlatego, że jest głupie (jak mój tweet „po co kotu telefon? Żeby miał.” – 53 fav i 22 rt). Poza tym jak ktoś poda dalej to jest lepiej, bo wtedy więcej osób to widzi – i na zasadzie kuli śnieżnej przybywa tych lajków i rt. Więc kluczem jest chyba dużo aktywnych obserwujących.

      1. U mnie z tych, które siadły to tylko klasyczny „zgaś telewizor…”. Z moich obserwatorów zretwitowała go jedna osoba, a później poleciało i na chwilę obecną prawie tysiąc RT i ponad 700 lajków. JAK?! XD

      1. Hm… można tak powiedzieć, choć mój instagram do idealnych nie należy. Czasem jest nawet depresyjny, ale co tam. W tym roku zwracam na niego trochę większą uwagę. Zobaczymy tylko jak długo :) Zapał z czasem opada :P

  1. Zabawne, właśnie dzisiaj myślałam o tym czy by nie wrócić do Twittera- miałam kiedyś konto, ale było mi potrzebne by komunikować się z gościem z uczelni:D Wyobraź sobie ten zachwyt studentów, kiedy obowiązkiem było założenie tam konta:D #takbardzoweirdo
    Chętnie przeczytam Twoje przemyślenia:)

  2. Haha, padłam. :D Chyba nie przekonam się jednak do Twittera – zwariuję niedługo od tych kont na portalach społecznościowych. Ja nawet deviantarta jeszcze posiadam!

    1. Też nie przepadam za fb, jest na nim najgorsza atmosfera, najczęściej wybuchają gównoburze i ma chyba najbardziej okrutny algorytm. :p A instagrama lubię, bo jest ładny, choć monotonny, fakt.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *