Lifestyle

Guarana, karcianki i zakupy online – podsumowanie listopada

Listopad ma pecha. Ani to złota polska jesień, ani zima i święta. Na szczęście było całkiem dobrze.

Część z was wie, że pracuję zdalnie.  Listopad pozwolił mi to docenić jeszcze bardziej, kiedy w deszczowe i szare dni mogłam pracować we własnym pokoju, a deszcz obserwować tylko przez okno. Mimo, że robi się ciemno już przed czwartą, razem z Joy korzystamy ze słońca. Wychodzimy na spacer około jedenastej, w czasie, gdy większość osób jest w pracy. Mamy wtedy ulubione trasy tylko dla siebie.

Guarana w służbie człowiekowi

Listopad ma w sobie coś takiego, że usypia i nawet jeśli większość weekendu spędzę na odpoczynku, w poniedziałek i tak jestem ledwo żywa. Miałam dwa wyjścia: albo męczyć się z tym stanem, albo znaleźć jakieś wyjście. Na szczęście Rafał interesuje się trochę właściwościami roślin i znalazł dla mnie ratunek. Łyżeczka guarany dziennie skutecznie stawia mnie na nogi (dużo lepiej niż kawa). Za to w smaku jest OBRZYDLIWA.

W stronę spełnienia marzeń

Od lat pisałam powieść i moim wielkim marzeniem jest ją wydać. Do końca wakacji udało mi się napisać magiczne słowo koniec pod epilogiem, ale pozostawało jeszcze sprawdzenie, dopisanie paru akapitów i złożenie książki w całość. Potem, z duszą na ramieniu, posłałam tę historię w świat. Mam nadzieję, że dobrze się nią zaopiekuje.

Zakupy w sieci

Nie potrzebuję wiele do szczęścia, ale tym razem nie mogłam sobie odmówić. Audioteka zorganizowała promocję, na której wyhaczyłam Czerczą mogiłę Kraszewskiego i Komediantkę Reymonta. Poza tym dowiedziałam się o promocji na Udemy, dzięki której kupiłam kurs SEO za szalone 35 zł. Oba audiobooki mogę polecić, bo są rewelacyjne. Mam wrażenie, że Komediantka bardziej trafi do współczesnych młodych ludzi niż Chłopi. Do kursu nie miałam czasu jeszcze zajrzeć, ale szalenie się z niego cieszę!

W stronę less waste

Coraz bardziej interesują mnie tematy ekologiczne. W tym miesiącu kupiłam bambusową szczoteczkę i nie zamierzam już wracać do plastikowej. Poza tym coraz większą uwagę zwracam na to, co kupuję i jak to jest zapakowane. Jeśli nie czytaliście tekstu Bycie eko  najfajniejszy trend tego roku, zajrzyjcie. Powstał w listopadzie. :)

Poza tym wróciłam do porzuconej kiedyś hodowli kiełków I powiem wam, że kupowanie odrobiny kiełków w plastikowym pojemniku za dość wysoką cenę to głupota. Hodowla ich jest banalnie prosta, nawet dla kogoś, kto nie zna się na roślinach. Chętnie to do was opiszę, jeśli chcecie – dajcie znać.

Małe radości

Joy okazała się dzielnym pacjentem i spokojnie dała sobie pobrać krew, bez głupiego Jasia i innych cyrków. W nagrodę dostała spacer nad jezioro i duuużo pochwał. Wszystkie wyniki okazały się dobre, więc mogę być spokojna. Weekendy spędzone z siostrą na oglądaniu Harrego Pottera i spotkanie z Rafałem, podczas którego graliśmy w karcianki (ja wygrywałam ;)), to kolejne przyjemne wspomnienia, które zachowam z tegorocznego listopada.

*

Mam nadzieję że wasz listopad był również w miarę bezbolesny. Pochwalcie się w komentarzach rzeczą, z której jesteście dumni, albo która sprawiła Wam radość. Teraz już z górki, niedługo święta. Trzymajcie się, noście czapki i nie dajcie się pożreć poniedziałkom!