droga mccarthy

Wezmę cię za rękę i poprowadzę przez świat, który przestał istnieć.

Właściwie nie miałam pisać o tej książce. Nie miałam pisać, bo to jedna z tych powieści, którą przeżywa się w samotności. Jedna z książek, do których nie potrafię podejść sceptycznie. Przyjmuję bezkrytycznie wszystko, co się w nich wydarzyło, chociaż łamie mi serce na tysiąc kawałków. A równocześnie trafia wprost do tego złamanego serca, do wrażliwości, pomijając zupełnie zdrowy rozsądek, który wyznaczyłby jakąś granicę – hej, to tylko powieść, nie przejmuj się tak. I nie płacz. droga Mccarthy

Świat się skończył i właściwie nie wiadomo, co się stało.

Wiemy tylko o wszechobecnym pyle i pustce. I przez ten świat idą ojciec z synem, pchając wózek ze swoim dobytkiem. Czasem rozmawiają. A czasem milczą, bo to, co widzą, nie daje się ubrać w jakiekolwiek słowa, które chcieliby wypowiedzieć.

„Czas dany na kredyt i świat na kredyt, i oczy na kredyt, by go nimi opłakiwać.”

Chociaż mam do przeczytania z miliard innych książek, a ebooka kupiłam, by przeczytać na świętego Nigdy, Droga tak mnie wołała, że w końcu uległam i wcisnęłam ją gdzieś między lektury. I pochłonęłam jednym tchem, raptem w parę wieczorów, ale Wam pewnie zajmie maksymalnie dwa, bo jest króciutka.

To książka na miarę naszych czasów – oszczędna w słowa, i jeszcze bardziej oszczędna w optymizm, z drogą prowadzącą donikąd. Nie jest przyjemna. Jest ponura, przygnębiająca i brudna. Nie pada w niej ani jedno zdanie ponad te, które są niezbędne. Jakby autor lakonicznie chciał przekazać swoją myśl, nie katując nas wykreowanym światem dłużej niż to konieczne.

„A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu?
Wstałem dziś rano, odparł.”

Droga to coś, czego po prostu trzeba doświadczyć.

A potem usiąść i zastanawiać się, dlaczego 50 twarzy Greya jest wałkowane na wszystkie strony przez miłośników i hejterów, a o takich książkach jest dziwnie cicho. Droga nie jest napisana w trudny sposób, wcale nie. Czyta się ją lekko i bezproblemowo, bo autor operuje bardzo przystępnym językiem. Tylko świat, którego obraz otrzymujemy, jest – w najlepszym wypadku – przygnębiający, ale z całą pewnością warty refleksji.

Wrócę kiedyś do tej książki, żeby jeszcze raz potowarzyszyć chłopcu i jego ojcu w wędrówce. To jedna z książek, które trudno tak po prostu odstawić na półkę, między inne powieści, zupełnie bez emocji. I to jest coś, czego – jako czytelnik i jako twórca – szukam w literaturze.

„Ludzie zawsze myśleli o jutrze. Ja w to nie wierzyłem. Bo jutro nie myślało o nich. Nawet nie wiedziało, że są.”

***

Chcesz czytać więcej dobrych książek?
Sięgnij po Martina Edena Londona albo Ptaka dobrego Boga McBride’a.

Droga, McCarthy jest dostępna tutaj: