Lifestyle

7 rzeczy, bez których nie wyobrażam sobie jesieni

Wiele osób narzeka na jesień, drugie tyle z zadowoleniem chwyta kubek z herbatą i zanurza się po uszy w swoim introwertyzmie. Jakie są moje sposoby na jesień?

Mam wrażenie, że cały figiel polega  na tym, żeby się dopasować. Można walczyć z jesienią, wściekać się na coraz krótszy dzień (to ja) i coraz niższe temperatury (to też ja). Ale jesień wręcz prosi o zwolnienie tempa. Przystanięcie na chwilę. Spokój. Mija wtedy dużo przyjemniej. Ja wspomagam się dodatkowo kilkoma rzeczami, bez których jesień nie istnieje.

1. Słuchawki

Rzadko słucham muzyki, jak pewnie wiecie z jesiennej playlisty, ale audiobook to już inna bajka. Poznałam w ten sposób masę książek, których normalnie nie miałabym czasu przeczytać. Słucham w trakcie sprzątania, jedzenia, spacerów i tych momentów, gdy dokądś idę lub jadę. Nie uwierzycie, ile czasu można wygospodarować mimochodem. Słuchanie wycisza i nastawia na inny odbiór niż zazwyczaj. Dlatego w kieszeni kurtki i na biurku zawsze trzymam słuchawki.

2. Koc

Rzecz, bez której bezsprzecznie zamarzłabym już wczesną jesienią. Należę do tych osób, którym zawsze jest zimno. Dlatego mam w pokoju kilka koców, które ratują mnie w potrzebie. Nawet teraz. Przydają się też podczas drzemek w pochmurne popołudnia, bo skoro zwalniać tempo, to na całego. :)

3. Czapka

Nie ma mowy, żebym przetrwała jesień bez czapki. Jesienią bez czapki nie istnieję. Marznę, wiatr układa mi dziwne fryzury, a uszy bolą mnie jeszcze kilka godzin po powrocie do domu. W czapce jest ciepło, bezpiecznie i miękko, więc nie zrozumiem nigdy, jak ktoś może nie lubić nosić czapek. Mam ich z osiem, wszystkie kocham i hołubię.

4. Edytor tekstu

Czym byliby copywriterzy, blogerzy i inne internetowe szatany bez edytora tekstu? Spędzam przed nim sporo czasu, codziennie. Raz piszę zlecenie, innym razem tekst na blog, a jeszcze kiedy indziej książkę. W zasadzie używam go przez cały rok, ale jesienią edytor tekstu staje się jakiś inny. Bliższy. Za oknem wiatr targa moją ukochaną wierzbę na wszystkie strony, deszcz zacina, a kursor w dokumencie miga pogodnie jak zawsze. Jest  w tym coś kojącego, co nadaje pracy rytm.

5. Budyń z malinami

Ciepły budyń, jedzony na kolację, podczas rozmów z rodziną, kiedy siedzisz w wygodnej bluzie i ulubionych spodniach. Do tego maliny zebrane latem, które wrzucało się do wiaderka jak najszybciej, żeby czym prędzej schować się w domu przed upałem. To dla mnie chyba najbardziej jesienna potrawa, kremy z dyni i inne szarlotki mogą się schować.

6. Książka

Ha! Myśleliście, że o tym zapomnę? Wiem, że książka i jesień to maksymalnie oklepane połączenie, ale u mnie jesienne czytanie nabiera trochę innego klimatu. Mam ochotę czytać więcej klasyki, trochę poezji, rzeczy, które wymagają skupienia i nie spieszenia się z lekturą. Niekoniecznie są to rzeczy łatwe, ale mają być dobre.

7. Wyprawa do lasu

Bo las o każdej porze roku pachnie inaczej. Jesienią zachwyca kolorami, zapachem wilgotnej ziemi i grzybów. Jest cichy, bo turyści i niedzielni miłośnicy przyrody siedzą w domu. Przygotowuje się do snu i trochę mimochodem udziela części swojego spokoju odwiedzającym, którzy patrzą i słuchają uważnie.