wilcy
Książki i pisanie Lifestyle

Wilcy, tęsknię!

Żadna z postaci książkowych nie jest w stanie zawładnąć Twoją wyobraźnią tak bardzo jak ten bohater, którego sam tworzysz.

W te wakacje postawiłam sobie dwa cele. Zacząć tworzyć Partyzantkę i dokończyć powieść, którą zaczęłam dawno temu. Moje plany bardzo szybko zweryfikowała poprawka z gramatyki opisowej i nieumiejętność organizowania sobie czasu. Wilcy muszą poczekać kolejny rok. Leżą w folderze, w teczkach, zapisani na kartkach i karteluszkach. Spisywani na okienku w czytelni, w pociągu na telefonie, dopieszczani na komputerze. Kilkanaście stron maszynopisu, które bardzo chcę skończyć. Czemu?

Zastanawia mnie, czemu pisarze (lub Ci, którzy nazywają się nimi na wyrost) uważają za tak niezbędne, by pokazać swoje „cudowne” dzieło światu. To arogancja, przeświadczenie o własnej doskonałości? Tworzę Wilków już tyle lat, a nie daje mi to spokoju, bo nie mam żadnej z tych cech. Wiem, że nie zrobię na tej powieści kasy, nie chcę też popularności.

Mam po prostu wrażenie, że jestem to… winna Wilkom.

Opowiedzieć ich historię do końca. I chcę sprawdzić, czy inni będą odczuwać takie emocje jak ja, kiedy poznają gwardię Burego. Może też mam ochotę w wyrazie bezsensownego buntu pokazać, że metroseksualne wilkołaki to fatalny kierunek współczesnej fantastyki? Mam wrażenie, że Buras na samą myśl o Zmierzchu i innych grafomańskich podrygach wykrzywia twarz z odrazą.

Wilcy to dla mnie ogromne wyzwanie pod względem warsztatu i logistyki. Zawsze czułam się pewnie w kwestii pisania, wiem, że mam za sobą setki stron maszynopisu, które były dobrą wprawką. Ale czy wystarczającą? Obawiam się, że ośmieszę… nie siebie, tylko postacie, do których przywykłam już tak, jakbym znała je naprawdę.

Bury, diable. Szepcie kochany. Misho. Jesteście ogromnym wyzwaniem, bo wymykacie się słowom. Jesteście dzicy. Nie dajecie się łatwo poznać. Czasem ukrywacie kluczowe informacje przez długi czas, a kiedy już odkryjecie karty, robicie to nie w porę. A ja rzucam wszystko i piszę. Choćby między notatkami z wykładów.

Zostawienie tej historii w połowie nie wchodzi w grę. Nie zniósłbyś tego, co, Bury? Za butny jesteś. A Ty, Sztormie? Ty zwyczajnie lubisz być zauważony. Mam wrażenie, że tylko Ostatni Szept uśmiecha się lekko. Jakby był zupełnie spokojny. Cieszę się, że Wasza historia tyle razy przechodziła zupełną metamorfozę. Teraz wiem, że mam to, co najlepsze.

Można czytać wiele książek i dawać się wciągnąć w świat przedstawiony bez reszty. Można wypłakiwać oczy za uśmierconym fikcyjnym bohaterem. Sama jeszcze niejeden raz to zrobię. Ale kiedy zaczyna się tworzyć własną historię, nie jest się już obserwatorem. Wtedy, Twórco, jesteś za nią odpowiedzialny. Ta historia zawładnie Tobą i pisanie jej nie będzie już darem i czymś robionym dla przyjemności. Stanie się sprawą najwyższej rangi. Twoim drogowskazem i priorytetem. Możesz to odrzucić, ale czy na pewno warto?

Wilcy – myślę o nas wszystkich, dlatego śpijcie spokojnie. Mam już plan. Wasza historia jest bezpieczna. Spytajcie Szepta. On wie.

Edit. Książka jest już dostępna i można kupić ją tutaj!

czarna czarna ton baner

13 thoughts on “Wilcy, tęsknię!”

  1. Ja Ci się zaraz ośmieszę, głupku mały. Przecież piszesz fantastycznie! A „Wilcy” na pewno spotkają sie ze świetnym odbiorem!

    1. No jasne, zważywszy na rewelacyjną sytuację polskich, nikomu nieznanych debiutantów na polskim rynku. Już szykuję konto w banku na wpływające pieniążki i uczę Joy obrony przed natarczywymi psychofanami. :P

      1. Nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś dość szczegółowo rozpisałam Ci mój plan tego, jak zostajemy milionerkami i bardzo Cię proszę, abyś się go trzymała. Póki co robisz to dobrze xD.

          1. oO tego akurat nie pamiętałam… W takim razie wychodzi na to, że ja trzymam się tylko jednego punktu regulaminu, a mianowicie nicnierobienia :D

      1. Chodziło nam o ,,Niemego śpiewaka”, który co prawda chyba nadal nie jest wydany, ale można go zaliczyć do Twojego dorobku literackiego, prawda? :)

  2. Ach, teraz mam ochotę Ci napisać: „rzuć wszystko (licencjat! :O) i idź pisać „Wilków”!

    Trzy sprawy:
    1. narobiłaś mi ogromnego smaka
    2. chcę przeczytać Twoją książkę
    3. zawsze dostaję to, czego chce

    Kończno licencjat i bierz się do roboty! Wadera łaknie przygód z Twoimi Wilkami :)

    1. Właśnie wróciłam z pracy. Ledwo żyję, przysypiam, a Twój komentarz sprawił, że mam ochotę wziąć się do pracy nad licencjatem, by jak najszybciej go skończyć. Jeśli będę miała już obszerniejsze fragmenty, chętnie Ci je podeślę. Dzięki za ogrom motywacji!

      1. Zaraz po przeczytaniu tego wpisu wysłałam moim wilkom impulsywnego smsa o treści „słuchajcie, bedzie książka z Wilkami!”. Oczywiście dostałam wiadomości zwrotne w stylu:
        „wadera, co ty masz w głowie”
        „wadera o co ci znowu biega, ogarnij się”
        „to fajnie, kiedy idziemy na jakieś piwo?”
        „jesteś głupia, ale mów dalej”

        na co im odpisałam, żeby zamilkli i tak po prostu wysłali wilczą telepatią całą swoją moc i pozytywne wibry w Twoją stronę. Mam nadzieję, że dotrze! Działaj, tylko najpierw się porządnie wyśpij :)

        ps. No oczywiście, że mi przesyłaj fragmenty, będę zaszczycona! <3 Mogę Ci je nawet zbindować w pracy przy pomocy takiej fikuśnej bindownicy napędzanej na korbkę i rozrzucić po całym Krakowie! Będę Twoim partyzanckim menedżerem <3 :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *