Lifestyle

O gustach się nie dyskutuje

A o faktach się nie da.

Teoretycznie wszyscy uwielbiamy dyskutować i chętnie o tym mówimy. Takie stwierdzenie mądrze brzmi, prawda? Zwłaszcza, że gdy zrobi się niewygodnie, rozmowie można uciąć łeb sakramentalnym „o gustach się nie dyskutuje”. A mnie ciekawi jedno.

Dlaczego ucinamy dyskusje?

Boimy się. Braku argumentów i tego, że nie potrafimy wyrazić swojego zdania. Lepiej jest tkwić w strefie komfortu, w magicznym miejscu, w którym inni mają dokładnie takie samo zdanie. Możemy zawiązać kółko wzajemnej adoracji i ochoczo sobie przytakiwać. Come on, to strasznie nudne. Zresztą, kto lubi osoby, które zgadzają się zawsze i ze wszystkimi? Ja niekoniecznie.

Obawiamy się krytyki i zbyt często mylimy dyskusję z kłótnią. W czasach rozpasanej poprawności politycznej nie chcemy kłócić się o nasze poglądy, prawda? Nie wtedy, gdy widzimy, że nie mamy nad drugą osobą znaczącej przewagi. Nie chcemy też, żeby rozmówca poczuł się urażony. A może w ogóle nas nie lubi?

Czemu akurat gusta nie podlegają dyskusji?

To kiepskie powiedzenie, bo właściwie nie da się dyskutować o niczym innym. Fakty przyjmujemy jako pewniki, które mogą nam odpowiadać albo nie, ale są niezaprzeczalne. Wszystko, co subiektywne, każda opinia na jakiś temat, może (a nawet powinna) podlegać dyskusji. Nie po to, by udowodnić, że nasz gust jest beznadziejny i mylimy się po wielokroć, uznając Zmierzch za kawałek dobrego kina.

Dyskusja ma sporo zalet.

Porządkuje nasze myśli, uczy, jak je wyrażać i otwiera na ludzi. Dużo łatwiej rozmawia się po odrzuceniu obaw, że każdy, kto ma odmienne zdanie, robi nam na złość. Poznanie czyjegoś stanowiska nie tylko sprawia, że się rozwijamy. Uświadamia nam złożoność tematu, pozwala się rozwijać i lepiej poznać naszego rozmówcę. Tyle plusów, a wada tylko jedna – trzeba porzucić wygodną, ale nudną strefę komfortu. Zresztą, hej, może akurat uda Ci się przekonać kogoś do zmiany stanowiska?

A co z jakością gustów?

W sieci znalazłam opinię, że słowa „o gustach się nie dyskutuje” dotyczą jakości gustów, a nie ich samych bezpośrednio. Nie rozumiem jednak, dlaczego jakość nie miałaby być dobrym tematem do rozmowy.

Nie da się dyskutować o niczym, co nie jest subiektywne. A takie rzeczy są – w większym lub mniejszym stopniu – kształtowane przez nasze gusta. Dlatego warto rozmawiać i uczyć się od siebie nawzajem. Przedstawiać innym swoje zdanie, słuchać cudzego i nie zasłaniać się słowami „o gustach się nie dyskutuje”, bo brzmią bucowato.

No chyba, że nie obchodzi Cię, co sądzą inni. W takim przypadku życzę znalezienia przytulnej jaskini.

Jeśli masz internet, możesz
polubić Partyzantkę na Facebooku.

6 thoughts on “O gustach się nie dyskutuje”

  1. Uwielbiam polemizować z różnymi osobami ale bez emocji, jeśli ktoś się emocjonuje, zaczyna krzyczeć, denerwować się – cała dyskusja na nic. Dyskusja tak, kłótnia – nie.

  2. Osobiście nie lubię, gdy ktoś nie potrafi wyrazić swojego zdania… łagodnie? W sensie, jeśli Twoja kumpela ma chłopaka, którego uważa za najprzystojniejszego, to nie powinno się jej w kółko powtarzać, że NASZYM zdaniem jest OBLEŚNY. Niektórym osobą strasznie brakuje wyczucia w tej kwestii. Z osobami, które to wyczucie mają – dyskutować warto :)

  3. Dyskutować lubię, ale przyznaję bez bicia, że czasem ucinam taką dyskusyjkę tymi słowami „o gustach się nie dyskutuje”, a wszystko po to by dyskusja nie przerodziła się w kłótnię. Zdarza się nam przekroczyć tę cienką granicę i wtedy to kaplica. Zasłaniam się albo tym stwierdzeniem, albo zaznaczeniem, że to tylko i wyłącznie moja wina :)

  4. Słyszałam to powiedzenie jedynie w kontekście kolorów, ubrań i innych spraw estetyki. Irytuje mnie strasznie, bo znaczy np. twój ulubiony kolor jest tak beznadziejny, że nie warto o tym dyskutować.

    W sprawach takich jak polityka, aborcja, nielubiani nauczyciele czy miejsce, gdzie pojedziemy na wycieczkę szkolną tego nie ma :) No bo jednak fajnie dyskutować. Pokłócić się też.

  5. Nie lubię stwierdzenia „jakość gustu” – jakby czyjś gust był lepszy od innego. Od razu można powiedzieć o „jakości człowieka” – jedni są lepsi od innych bo lubią coś bardziej wartego uwagi? Bo są mądrzejsi w jakiejś kwestii? Niestety – jak mówisz – często nie da się dyskutować, bo ludzie się albo obrażają albo kłócą masakrycznie o swoje przekonania. I niestety osobiście często sama macham ręką na niektóre rozmowy, przytakuję dla świętego spokoju, bo czasem nie ma możliwości komuś wyjaśnić swoich poglądów, bo zwyczajnie tego nie przyjmuje do wiadomości. Albo jest ciut ograniczony w swoim małym światku i nie chce zrozumieć, że inni mają inne zdanie.

  6. Trafnie. Mnie osobiście krew zalewa, kiedy ktoś w polemice próbuje mnie pokonać chwytem za emocje. Nie jestem tak ograniczony, by trwać jak beton przy błędnym stanowisku, ale kiedy polemika przybiera taki obrót, broniłbym choćby i błędnej tezy już wyłącznie dlatego, że szantaż działa mi mocno na nerwy i natychmiast odpala mi się mechanizm nieulegania mu, nawet za cenę obrazy czyjegoś majestatu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *