świat z książek
Książki i pisanie

Ich wszystkie życia

Raz, dwa, trzy, własny świat wybierasz Ty.

Jestem Liskiem, który wyrusza w podróż, by na własne oczy zobaczyć morze i Mikołajkiem, robiącym kolejny żart belfrowi Rosołowi. Odczuwam ciężar winy Raskolnikowa, a mimo to jakiś czas później gram z Pollyanną w radość. Jestem Artemem, przemierzającym ciemne tunele moskiewskiego metra i Imp, która powtarza uparcie cytaty z Alicji w Krainie Czarów, balansując na granicy obłędu. Jestem każdym po trochu. (W zasadzie nie jestem tylko Ślizgonem, choć mugolem również nie.)

Jestem też tymi wszystkimi postaciami, których imiona dawno zapomniałam, a które zostawiły we mnie jakąś cząstkę siebie. Może to informacja, uczucie, albo zabawne porównanie, które utkwiło mi w pamięci? Może podświadomie uśmiecham się na myśl o czymś, co lubił pewien bohater, a co w innym przypadku byłoby mi zupełnie obojętne?

Po wiele książek sięgam przypadkowo, pod wpływem impulsu lub przeczucia.

Czasem rozpoczynam lekturę bez żadnej refleksji, licząc jedynie na rozrywkę. Tak jak wtedy, gdy zostałam Lysandrą, spartańską kapłanką, która uczyła mnie pewności siebie. Albo gdy poznałam Jakuba Wędrowycza, który rozbawił mnie do łez, przezornie spuszczając cały bimber własnej produkcji do studni.

Nie rozumiem niektórych dzieł i czasem nawet nie chcę. Strasznie irytuje mnie Ferdydurke i Lalka, choć pewnie powinnam szanować Wokulskiego i szalejącego Józia. Gdybym była Włóczykijem, na pewno bym to zrozumiała. Ale nie jestem i trochę mi smutno.

Kiedy zaczęłam czytać książki, raz na zawsze zostałam Piotrusiem Panem, wiecznym dzieckiem w oczach otoczenia. Tylko dlatego, że nadal podziwiam Zwiadowców, chcę walczyć na miecze z Wiedźminem i pokonywać demony z Nocnymi Łowcami. Dlatego, że rozczula mnie odwaga Ryczypiska, a bezwzględność Wilkozaków budzi respekt. I tęsknię do wszystkich światów, których jeszcze nie poznałam.

Mam wrażenie, że czytelnik jest jak postać z książki Mechanizm serca. Główny bohater zamiast serca ma mechanizm zegarowy. Tykające ustrojstwo w klatce piersiowej wygląda kuriozalnie, jest kalekie, ale działa – pod jednym warunkiem. Jack, bo tak ma na imię chłopiec, nigdy nie może się zakochać, bo wtedy mechanizm przestanie działać. Myślę, że gdy czytelnik sięga po pierwszą książkę, która całkowicie go porusza, mechanizm pęka. A on usilnie próbuje pozbierać elementy sztucznego serca, przenosząc się do kolejnych światów i szukając zagubionych części.

Patrzę na swoje życie i myślę, o ile byłoby uboższe, gdyby pozostało tylko jedno. O ile mniej miałabym wiedzy, ilu pozbawiłabym się uśmiechów i doświadczeń? June z książki Powiedz wilkom, że jestem w domu mówiła, że „może istnieć nieskończona liczba światów wewnątrz innych światów, jeśli tylko im się na to pozwoli”. To bohaterowie, którzy zaistnieli, bo pewnego dnia o nich przeczytałam. To ich wszystkie życia.

Kochasz książki tak bardzo jak ja?
Polub Partyzantkę na Facebooku i bądźmy w kontakcie!

czarna czarna ton baner

14 thoughts on “Ich wszystkie życia”

  1. Ojejku, pięknie to napisałaś. Rzeczywiście bez tych wszystkich „żyć” bylibyśmy bardzo ubodzy duchowo. Każda postać, w którą się wcielamy, której przygody przeżywamy, pozostawia coś w nas, wzbogaca nas i pozostaje na zawsze. Nie wyobrażam sobie życia bez książek. I choć zdarzają się takie dni a nawet tygodnie, kiedy po książkę nie sięgam, bo mam za dużo spraw na głowie, to wciąż żyję tęsknotą za momentem, w którym będę mogła poznać kolejnych cudownych bohaterów. To chyba nałóg :)

  2. Cudo. Przepiękny manifest czytającego. I tak bardzo się w nim odnajduję! Dziękuję sama nie wiem komu, może rodzicom, dziadkom, przeznaczeniu, cokolwiek, że w dzieciństwie sięgnęłam po książki. To jedna z najwspanialszych rzeczy, jaka mnie spotkała.

  3. Kocham książki i nie wyobrażam sobie siebie bez alterego Tomka ukradzionego Szklarskiemu, Wiedźmina, Narnii i ucieczek do świata elfów w podstawowce :D (Teraz uciekam gdzie indziej, ale pewnie uda mi się nazwać swiat, gdy go już nie będę odwiedzać)

  4. Czuję się mistrzem mistrzów, zrozumiałam wszystkie referencje, czyli jest ze mną lepiej niż sądziłam :D
    I lepiej bym tego nie ujęła :)

  5. Genialnie ujęte! Myślę, że wszyscy maniacy książkowi czują podobnie do Ciebie. Nie ma to, jak usiąść w swoim fotelu pod kocykiem, a za chwilę przemierzać Śródziemie z misją „Kierunek Mordor”. Chyba powiedziałaś to, co każdy z nas, czytelników, ma głęboko w sercu, ale umykało mu ujęcie tego w słowa.

    Pozdrawiam ciepło,
    Ania z kraina-bezsennosci.blog.pl :)

  6. Idealnie ujęte :) Sama się z tym tekstem bardzo identyfikuje. Nawet nie zliczę, jak wiele do mojego życia wniosły tony przeczytanych książek. Nawet nie do końca świadomie.

  7. Zaczytałam się tak bardzo, że jednym tchem przeczytałam również o polubieniu Partyzantki na facebooku i prawie zaczęłam się zastanawiać z której książki to cytat (niemądra ja) :)

  8. ,,Myślę, że gdy czytelnik sięga po pierwszą książkę, która całkowicie go porusza, mechanizm pęka. A on usilnie próbuje pozbierać elementy sztucznego serca, przenosząc się do kolejnych światów i szukając zagubionych części.” – pięknie napisane!
    Widać po Twoim stylu pisania, że czytasz dużo i od dawna. Mam nadzieję, że za sto, dwieście książek też osiągnę taką lekkość pióra :) Świetny tekst.

  9. Świetny tekst, świetnie napisany. I odzwierciedlający rzeczywistość. Żałuję ludzi, żyjących tylko jednym życiem, gdy czytelnik może żyć tysiącami. Książki mnie mocno zmieniły, szczerze nie byłabym tym, kim jestem teraz bez czytania. Dobre jest porównanie serca do mechanizmu – powoli odnajdujemy te części w książkach, które nadały im cechy światów w nich przedstawionych :).

  10. Naprawdę świetny tekst! Też tęsknię za nieodkrytymi jeszcze światami. No, ale najpierw sesja, a potem coś pożytecznego. :p

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *