Jest źle. Jest niedobrze. Nie wiem, czego chcę, ale na pewno nie tego, co mam. Koszmar, masakra, PONIEDZIAŁEK!

I inne brzydkie słowa. Prawdę mówiąc, nie rozumiem, po co ludzie je wypowiadają. By zepsuć wszystkim humor? Zrazić do siebie otoczenie? Przecież nikt nie lubi marud. Zwłaszcza, że inni bardzo szybko orientują się: od tej osoby nie dowiemy się nic interesującego. Można usłyszeć tylko pretensje i narzekania nie wiadomo na co. Bo kawa za gorąca, bo zajęcia zbyt zajmujące. Wszędzie, gdzie się znajdzie jest ŹLE.

Aaaa!

Słyszę takie narzekania i przypomina mi się historyjka, którą przeczytałam w Modlitwie żaby. Był sobie robotnik, który każdego dnia w pracy, w czasie przerwy, wyciągał kanapki i mówił: „niech to, znów z kiełbasą”. Powtarzał to ciągle, aż w końcu zirytowany kolega powiedział mu: „stary, dlaczego po prostu nie poprosisz żony, żeby robiła ci kanapki z czymś innym?” Robotnik spojrzał na kumpla i odparł: „ale ja sam robię sobie kanapki”.

Jeśli nie podoba Ci się rzeczywistość, w której żyjesz, to rusz dupę i zacznij ją zmieniać. Mamy większy wpływ na własne otoczenie, niż się niektórym wydaje. Od narzekania nie zmieniło się jeszcze zupełnie nic (no, może stosunek ludzi do takiej marudy, ale tylko na gorsze).

Jasne, czasem dzieją się rzeczy, na które nie mamy wpływu. Czasem sprawy potoczą się w złą stronę. Ale czasem potoczą się akurat w Twoją. Jeśli stoisz odwrócony do nich plecami, zajęty narzekaniem, przepuścisz kolejną okazję. Warto?

Chcesz być na bieżąco? Super!
Wystarczy, że polubisz facebooka Partyzantki!