protest kobiet

Decyzja Trybunału Konstytucyjnego jest upokarzająca. To policzek dla wszystkich Polek i środkowy palec dla ich rodzin. Fajne to państwo, można obudzić się pewnego dnia i stracić prawa oraz poczucie bezpieczeństwa za jednym zamachem.

***

Nienawiść do kobiet poraża mnie swoją skalą i to nie od kilku dni, a od długiego czasu. Rząd, zamiast stanąć po stronie swoich obywatelek, właśnie stanął po stronie ich prześladowców, po stronie wszystkich, którzy głoszą światłe hasła „kobiety do kuchni” i nazywają je zmywarkami, dla których jedyną rolą kobiety jest urodzenie dziecka. Dał przyzwolenie na przedmiotowe traktowanie, na uznawanie nas za obywateli drugiej kategorii. Ochrona życia jest tylko pretekstem do odebrania praw. Jedyny kompromis to możliwość wyboru.

***

Jak bardzo trzeba nie mieć kręgosłupa moralnego, by w dobie pandemii najpierw zawalić sprawę po całości, zrzucić winę na służbę zdrowia, która urabia sobie ręce po łokcie, a później odebrać prawa połowie obywateli, by wywołać szum i przykryć własną nieudolność?

***

Wybór to za dużo?

Nie trzeba wybierać aborcji. Nie trzeba uważać jej za dobre rozwiązanie. Można rodzić niepełnosprawne dzieci w pełni świadomie i czerpać radość z takiego macierzyństwa. Ale nigdy, przenigdy nie wolno narzucać takiej decyzji i zmuszać do dziwnie pojętego heroizmu. To podłość.

Szczególnie krzywdzące są wypowiedzi niektórych matek niepełnosprawnych dzieci, które są przeciwne protestom. Argumentacja, że „one urodziły i są szczęśliwe” jest bardzo nie na miejscu. Wspaniale, że jesteście i że miałyście wybór. Nas tego wyboru właśnie pozbawiono. Jak nie pomagasz, to przynajmniej nie przeszkadzaj, gdy walczymy o nasze — i Twoje — prawa.

***

Mężczyźni też nie chcą piekła kobiet.

To, że w rządzie i w social mediach grupa oszołomów wyciera sobie pyski naszą polską flagą, nie oznacza, że wszyscy mężczyźni są przeciwko kobietom. Przeciwnie.

Mój chłopak stwierdził, że kobieta nie powinna podejmować decyzji o aborcji sama.

— Nie? — zapytałam, ciekawa, jak rozwinie myśl.

— Nie. Powinna ją podejmować ze swoim partnerem, partnerką lub psychologiem, bo to tak duże obciążenie psychiczne, że nie powinna być sama w tej sytuacji. Powinna mieć wsparcie.

Murem stoją za nami mężczyźni, którzy nie chcą obserwować cierpienia swoich żon, dziewczyn, sióstr czy przyjaciółek. Mężczyźni, dla których możliwość kobiet do decydowania o swoim ciele to oczywistość, której nawet nie trzeba tłumaczyć. W sieci są wypowiedzi kibiców i policjantów, którzy murem stoją za kobietami. Razem możemy więcej, mimo że syf nam się tu zrobił straszny. Tylko nasrać na środku.

***

Jasne, że każdy z nas chciałby sytuacji, gdy jedynym zmartwieniem ciężarnej kobiety jest to, jaki kolor wózka wybrać. Ale życie wygląda inaczej, pisze parszywe scenariusze i może ułożyć się na tyle różnych sposobów, że nie sposób je przewidzieć. Nie chcemy rodzić martwych dzieci ani nosić przez dziewięć miesięcy czegoś, co nawet nie przypomina człowieka i zagraża naszemu życiu. Chcemy czuć, że jesteśmy bezpieczne i mamy wsparcie, gdy zakładamy rodzinę. Zaufajcie nam, do cholery.

***

Żyję w państwie, które uważa, że jestem dość samodzielna, by płacić podatki, ale nie dość samodzielna, by decydować o swoim organizmie. Obrzydza mnie widok księży i podstarzałych polityków, którzy dyskutują o decyzjach, które należą do młodych kobiet. Decydujcie o sobie. Od nas wara.

***

Pan Sapkowski wyraził się w Wiedźminie tak jasno, że chyba jaśniej się nie da.

wiedźmin

***

W ogóle rozbawiło mnie oburzenie o wulgaryzmy.

Oczywiście, kobiety powinny być grzeczne, ładnie umalowane i dobrze wychowane. A kiedy odbiera im się fundamentalne prawo, prawo człowieka do decydowania o swoim ciele, powinny pokornie skłonić główki i przytaknąć politykom i klechom. Panowie wyraźnie zatrzymali się w czasie kilka wieków temu. Jesteśmy silne, jesteśmy mądre i potrafimy o siebie zadbać. Niejednokrotnie jesteśmy lepiej wykształcone niż wy. Dobór słownictwa jest trafny, przemyślany i precyzyjnie wskazuje sugerowaną czynność.

***

Nie da się zakazać aborcji. Da się zakazać bezpiecznej aborcji.

***

Cieszę się, że tyle osób poszło na protesty, tyle kobiet, mężczyzn, dziewczyn i chłopaków idzie ramię w ramię we wspólnej sprawie. Pokazujecie odwagę i udowadniacie, że nie ma zgody na takie decyzje. Działacie. Dajecie wiarę, że razem jesteśmy silni, a Wasze transparenty dodają otuchy w tym czasie, który jest dla mnie (i pewnie dla wielu osób) niesamowicie trudny. Dziękuję!

***

Cieszę się, że tylu blogerów i twórców wszelkiej maści podejmuje ten temat. Że za wyborem opowiada się Riennahera, Aga Miela, Ebi Mielczarek, Krzysztof Gonciarz. Ludzie, których znam z internetu na co dzień, których czytam — pokazują, że im zależy, a zasięgi nie są tylko po to, by wymieniać je na cebuliony w korporacyjnym kantorze. Równocześnie niepokoją mnie influencerzy, którzy udają, że tematu nie ma i jakby nigdy nic promują swoje produkty, albo, co gorsza, wykorzystują temat do robienia tandetnej reklamy (słyszeliście o promocji batona pod hasztagiem #piekłokobiet?). To dobry moment, by pomyśleć, kogo warto obserwować, a komu podziękować.

***

Od kilku dni próbowałam ugryźć ten temat. Jest trudny, bo moje prawo do decyzji jest dla mnie absolutnie oczywiste. I wiem, że w razie czego mogę sobie wyjechać do Czech, bo nawet za granicą wyciągają do nas pomocną rękę, tylko w kraju jakoś te ręce zawsze są zajęte liczeniem pieniędzy, przekazywaniem grubych kopert oraz przepierdalaniem 70 milionów na wybory, które się nie odbyły. Ale nie o to chodzi. Chcę żyć w kraju, w którym się nas szanuje i w którym nie musimy o ten szacunek walczyć. Chcę, żeby moja siostra i moje przyjaciółki, a może w przyszłości także córki — były bezpieczne. Chcę, żeby ludzie wreszcie zrozumieli, że skłóconym i niewyedukowanym narodem łatwiej jest rządzić i stąd te ciągłe afery. I żeby stworzyli sobie przestrzeń do życia, a nie do wegetacji. Nie potrzebujemy do tego tych na górze. Nie takie rządy upadały. A my jesteśmy silni, w końcu żyjemy w Polsce. ;)