złe dni
Lifestyle

Najokropniejsze dni

Najokropniejsze dni zawsze przychodzą znienacka i nie biorą jeńców.

Rozsiadają się jak niechciany towarzysz podróży, który wyciąga śmierdzącą kanapkę z jajkiem i kiełbasą i co chwilę trąca Cię nogą, nie dając zapomnieć o swojej obecności. Niby nic wielkiego, ale uporczywe, małe przykrości w końcu zaczynają tworzyć solidną armię z powalającą przewagą liczebną. A Ty próbujesz zwyczajnie przetrwać, byle do swojej stacji, i to też Cię smuci, bo przecież podróż powinna być miła, a z niezależnego powodu wcale nie jest. Nie jest też na tyle przykra, by była konieczna interwencja konduktora, to po prostu uciążliwy stan zawieszenia.

Szybka zmiana planów

W najokropniejsze dni ambitne plany na życie zmieniają się w nieco skromniejsze plany na przeżycie, i one też zazwyczaj nie chcą wypalić. Lista zadań do wykonania rozsypuje się w rękach, wprost na Twoich oczach. Nawet odpoczynek nie wychodzi, a praca musi poczekać. Pasji tego dnia najlepiej nie ruszać, wydaje się miałka i pozbawiona sensu, i to kolejna rzecz, która psuje nastrój.

Najokropniejsze dni zazwyczaj pojawiają się znikąd, są mieszanką zmęczenia, tysiąca spraw na głowie i wielu małych przykrości, szpileczek wbijanych przez otoczenie lub autorsko, samodzielnie. Tak, to bezsens. Tak, wszyscy to robimy. Nie wiemy, o co tego dnia chodzi, ale coś jest bardzo nie tak i nawet, jeśli wydarzy się coś miłego, trafia do nas dopiero po przesączeniu przez mocny, najokropniejszy filtr, po drodze tracąc na intensywności i na znaczeniu.

Samozwańczy ratownicy

Na szczęście w najokropniejsze dni z odsieczą przychodzą mokre nosy i otwarte ramiona. Broda drapiąca w policzek i szyję. Koc, herbata i chwila ciszy na zbawienną drzemkę, przerywana tylko oddechem kogoś, kto czuwa i komu zależy. Czasem ma cztery łapy, czasem dwie nogi, a czasem pisze do Ciebie z drugiego końca świata.

W takie dni walka nie ma sensu. Można najwyżej rozsypać się w kupkę nieszczęścia, którą bliscy układają czule i troskliwie, jak puzzle. Nawet jeśli nie znajdują wszystkich elementów, to przekonują, że obrazek jest piękny.

Jednak w najokropniejszych dniach najważniejsze jest to, że mijają. Nawet jeśli w trakcie wydaje się, że nie miną nigdy. Ale mają mniej siły niż Ty czy ja. Nauczyłam się, że trzeba przyjąć je na klatę, oświadczyć im, że akceptuje się je, w całej ich brzydocie, i iść dalej. Udawać, że pościerane kolana i łokcie nie bolą przy każdym kroku. Szukać rozwiązań i drobnych zadań, które będą pierwszymi sukcesami po najokropniejszym dniu, który minął.

I żądać, żeby było zajebiście. Najpóźniej do czwartku. złe dni

12 thoughts on “Najokropniejsze dni”

  1. Jeżeli w Twoim życiu pojawi się ktoś z kanapką z jajkiem i kiełbasą, może się okazać darem od losu. Jeśli nie dla Ciebie, to przynajmniej tak pomyślałby o nim posiadacz mokrego nosa. W takich chwilach należy sobie uświadomić jedno: Życie jest jak kiełbasa krakowska – Twarda, nie każdy ją lubi i nie da się ugryźć całej na raz. Ale wystarczy podzielić ją na odpowiednio cienkie plasterki i okaże się, że w sumie jest zjadliwa i potrafi nieźle nasycić.

  2. Bardzo dziękuję za ten wpis w jeden z najokropniejszych dni. Nie trafiłam jeszcze na to, by ktoś opisał go lepiej.

  3. Dobry sposób na złe dni dla mnie to ubranie rękawic bokserskich i wybicie negatywności na worku!
    Polecam z całego serca.
    No i człowiek trochę kalorii spali.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *