Książki

Dwa bieguny książki. Opowieści z Narnii.

„Poczytałem dziś trochę Narnii… i jak? Wszyscy trafili do Narnii, a ten frajer chce ich sprzedać za ptasie mleczko.” – Rafał Coelho. Czyli – startujemy z nowym cyklem!

Jakiś czas temu podczas rozmowy z Rafałem padł pomysł, by wspólnie czytać książki i pisać o nich teksty w formie dialogu. Czemu? Swój punkt widzenia opisałam w tekście Kłótnia o literaturę, który jest wstępem do serii tych wpisów. Nudzą mnie recenzje, które nie wnoszą sobą zupełnie nic. Są miałkie, zachowawcze i takie same jak tysiąc innych. Kiedy słyszeliście, żeby ktoś sprzeczał się o książkę? No właśnie. „Dwa bieguny książki” mają być ku temu okazją i jednocześnie zachętą, by częściej dyskutować o książkach.

Martyna: Dlaczego właściwie wzięliśmy się za Narnię? Nie pamiętam, czemu tak wyszło, nawet nie przepadam szczególnie za tą książką.

Rafał: Dodałaś zdjęcie, na którym była okładka Narnii i zacząłem wrzucać na to, bo uważam, że jest to książka z kategorii „zbrodnie przeciwko ludzkości”.

Martyna: Wiesz, że 90% osób po prostu ominęłoby zdjęcie i o nim zapomniało, bo mają gdzieś to, czy dana książka jest zła czy dobra?

Rafał: 90% osób, ale nie wszyscy, akurat trafiłaś na osobę, która nienawidzi tej książki i całej serii. Poza tym jeżeli coś jest złe, to trzeba to krytykować i dusić już w zarodku, bo jest to książka na której trzeba dokonać literackiej aborcji.

Martyna: Czemu aż tak źle? Czytałam tę książkę bardzo dawno i właściwie uznałam, że jest mi obojętna, ale to chyba jeszcze gorsze.

Rafał: Nie, dlaczego gorsze? Tak książka jest zła, bo jest bardzo naiwna, nawet jak na baśń. Scena zabicia Aslana jest naiwna, bo nie mija pół strony jak nagle bryka on razem z dziewczynkami i jest wymyślony jakiś durny, żle opisany powód, dlaczego tak się stało. Odciski Zuzanny zostały lepiej odpisane niż jego zmartwychwstanie.

Martyna: Aslan podobno jest metaforą Jezusa – wcale nie naciągana ideologia, prawda? :D

Rafał: A Edmund jest metaforą czego? Handlarza ptasim mleczkiem? W ogóle skąd pomysł, sprzedawania rodzeństwa za zaczarowane ptasie mleczko, no ku*wa.

Martyna: Albo bobrów, które smażą jednego pstrąga dla czwórki obcych dzieci.

Rafał: Bóbr! Zapomniałem! Armia Aslana składała się z bobrów i drozdów, i to w pancerzach. Ja rozumiem bajka, ale nie przesadzajmy!

Martyna: Dokładnie, to baśń – trudno krytykować książkę za jej samą konwencję, bo to mija się z celem, prawda?

Rafał: Baśń, baśnią, ale wystawianie armii bobrów przeciwko olbrzymom to jest łamanie praw zwierząt. Gdzie jest PETA ja się pytam. A tak poważnie to uważam to trochę za naiwne, centaury, orły, minotaury, to wszystko ok. Jeszcze jakby tych bobrów użyli do np. budowania mostów żeby się przeprawić przez rzekę, ok, ale, na rany Chrystusa, chciałabyś dowodzić armią bobrów? To trochę naiwne nawet jak na baśń.

Martyna: Mnie bardziej irytuje dorobiona na siłę „głęboka” interpretacja. Jakby ludzie nie mogli pogodzić się z tym, że popularność zdobyła książka bez drugiego dna. Boję się spytać, czego doszukają się w 50 twarzach Greya.

Rafał * hejt na bobry mode on*: Usłyszałaś kiedyś w baśni „O nie kawaleria bobrów uciekajmy!” albo „Ratunku, dywizja drozdów bombarduje szyszkami, ratuj sie kto może”.

Martyna: Ciekawa jestem, jak odebrałbyś tę książkę, gdybyś czytał ją jako dziecko. :D

Rafał: Myślę, że w porównaniu z Małą Księżniczką czy Małym Księciem, raczej na plus. Te bobry doprowadziły mnie do szału, opancerzone bobry, no ku*wa. Co one tam miały pokonać, co? Opancerzone hufce świstaków? Rozumiem, że bobry mogłyby dokonać jakieś budowy mostu do odwrotu taktycznego, byłoby to super, fajnie pomyślane i zgodnie z przeznaczeniem, ALE NIE, NA BOGA, BOBRY W PANCERZACH, nawet fauny mnie tak nie denerwowały, mimo że uważam je za niedorobione wersje satyrów.

Martyna: Przecież ten faun był spoko!

Rafał: Ale co w nim było spoko? To, że nakarmił dziecko jakimś gównem, zamienił się w kamień, a potem odkamienił? Ja najbardziej lubiłem Aslana.

Martyna: Proszę Cię, przecież Aslan jest zrobiony w tak łopatologiczny sposób… Zupełnie, jakby Lewis na siłę potrzebowali powodu, dla którego dzieje się to wszystko i postanowił, że będzie nim lew.

Rafał: Ale cała ta książka jest łopatologiczna! Może nawet jest ciekawa, ale tylko dlatego, że jesteś ciekawy, w jaki sposób autor to spie*dolił w dalszej części.

Martyna: Myślisz, że skąd w takim razie fenomen Narnii? Kwestia dobrej reklamy? Ja mam wrażenie, że to czysty przypadek.

Rafał: Możliwe, że właśnie kwestia dobrej reklamy, nic więcej i braku innych książek dla dzieci napisanych w banalny sposób. Zwłaszcza, że koniec pierwszego rozdziału wygląda jak słabe streszczenie jednym dialogiem.

Martyna: „Boże miłosierny” – tak brzmi końcówka. Tak byś to streścił? :D

Rafał: Tak. Albo: Tragedia dramat i rozpacz.

Martyna: Dzięki. :D Na tym skończmy. Liczę na to, że następna książka będzie lepsza.

*

Następna w kolejce jest Rzeźnia nr 5 Kurta Vonneguta. Jesteście ciekawi tak bardzo jak ja? ;)

Żeby nie przegapić następnej części,
polubcie Partyzantkę na Facebooku!

  • Liliana

    Szczerze powiedziawszy, czytając wasz dialog, aż mnie w podłogę wcięło. Dawno nie czytałam tak płytkich, pełnych ignorancji wniosków. Znacie felietony Lewisa? Jego biografię? Motywy dla których napisał Narnię? Tak się składa, że jest ściśle powiązana z Biblią, co sam Lewis wielokrotnie potwierdzał. Z wielkim zainteresowaniem przeglądałam tego bloga, a tym postem skutecznie i chyba nieodwracalnie się zniechęciłam, styl wypowiedzi jak i treść jest bardzo infantylna. Mam nadzieję, że ten dialog miał być groteską, a nie faktyczną recenzją. Książka nie jest naiwna, jej głównymi odbiorcami miały być dzieci. No chyba, że Ty czytałeś w wieku 8 lat psychoanalizę Freuda, to przepraszam bardzo.
    A cytując samego Lewisa, „some day you will be old enough to read fairy tales again”
    Lew nie został wybrany bez powodu. Jest królem zwierząt, symbolizował Jezusa, jego wielkość, dostojność, wspaniałość. Scena zmartwychwstania była dobrze przemyślana, pełna symboliki, jak i cały cykl. Przeczytaliście wszystkie książki z tej serii? Błagam, najpierw trochę oczytania, potem krytyczne recenzje, bo wasza ignorancja w oczy kole.

    • Hej, Liliana, spieszę z instrukcją obsługi. :D
      Ten tekst miał w humorystyczny sposób pokazać, że o książkach można rozmawiać jak się chce, że właśnie emocje są ważniejsze niż wynoszenie literatury na piedestał. Jasne, że to miało być humorystyczne, przesadzone i po prostu pisane i czytane dla rozrywki!

      Jeśli felietony Lewisa albo inne jego teksty mi się spodobają, możesz być pewna, że na Partyzantce wychwalę je pod niebiosa. TA książka do mnie nie przemawia i fakt, że Lewis napisał coś innego, co okazało się dobre, nie oznacza dla mnie, że mam chwalić wszystkie jego utwory jak leci.

      PS. Prawdę mówiąc, nie przekonuje mnie szczególnie odniesienie do chrześcijaństwa. Dla mnie to ideologia dorobiona na siłę. Nie kupuję takiej symboliki. Już bardziej przekonuje mnie Ryczypisk niż Aslan. Swoją drogą, wiesz, że Tolkien też nie lubił Narnii? :D

      Pozdrawiam Cię serdecznie!

      • Liliana

        Wiem, że Tolkien nie lubił Narnii:) a Ty wiesz, że powołując się na niego stosujesz chwyt erystyczny?:) Dzięki za instrukcję, po prostu sposób w jaki książka została tutaj skrytykowana jest dla mnie zbyt infantylny, poparty płytkimi argumentami. Ale cóż, gusta, może innym post się podoba. Powodzenia i pozdrawiam!

  • Nie czytałam tej książki, ale już widzę te walczące bobry:D

  • Bobry i wszystkie zwierzęta idące walczyć były super. A ja uwielbiam walecznego borsuka z ,,Księcia Kaspiana”. To przecież Narnia, ludzie są mniejszością, przerośnięte bobry mówią, a armia składa się ze wszystkiego, co chce walczyć. I jak można streścić fauny jako niedorobione satyry?
    Jak ja nie lubię emotikonek w dialogach. Powiedziałaś ,,dwukropek de”?

    Wadą Narni jest to, że Lewis wpychał tam xiaństwo na siłę, chciał chyba ewangelizować. Przez to nie mógł zrobić zbyt dobrej książki, bo fabuła się upraszczała. Poza tym, im więcej książek promuje chrześcijaństwo, tym gorzej…
    Ale uzasadnianie tego, że książka nie jest kiepska czyjąkolwiek biografią to bzdura – no, może jakby była to biografia czytelnika zmieniającego swe życie pod wplywem lektury.

    • „Chciał chyba ewangelizować”- nie chyba, tylko na pewno. Warto zauważyć, że Lewis był chrześcijaninem nawróconym z ateizmu już w wieku dorosłym, pisał traktaty religijne (też dla dzieci), nie dziwię się, że podchodził do religii poważnie i umieszczał ją w swoich książkach. Neofici są przeważnie najbardziej gorliwymi wyznawcami.

      • Tak, neofici muszą udowadniać, że są dość dobrzy :)

        • Mówiąc jako neofita w pewnym sensie- nie, niekoniecznie. Często po prostu rajcują się tym, że znaleźli nową ideę, która dodaje im sił do życia, więc chcą wszystkich dookoła przeciągnąć na swoją stronę, żeby inni też mogli być szczęśliwi.

          • Rajcowanie się też jest fajne (choć czytałam też, że jako neofitki to przed sobą udawadniamy, że jesteśmy dość dobrymi wyznawczyniami rajcując się).

            Ej, chwila. Na pewno gdzieś wspomniałaś, że jesteś katoliczką. Mam dowód, że istnieją katoliccy neofici i nie są nawiedzeni <3

          • O nie, wspomniałam? Owszem, jestem, i w wierze prawdziwej, z wyboru, jestem neofitką, ale staram się o tym nie mówić ludziom, z którymi jest szansa podyskutować o religii, żeby od razu nie szufladkowali mnie jako zaślepionego katola :P

  • Paweł Kurzyński

    Dużo hejtu z Waszej strony, czy ja wiem czy to dobrze :D?

  • Wow, świetny pomysł na cykl! I zdecydowanie zgadzam się, że większość recenzji w sieci jest mega zachowawczych, w dodatku jakby wszystkie były pisane przez tę samą osobę – zero osobowości tekstu.

    A wasza dyskusja…no, tak miło kontrowersyjna.;)

  • Nie czytałam, oglądałam tylko film i trochę mnie znudził, ale nie był najgorszy, bobry były fajne. :D A taka forma, przesadzona i humorystyczna jak najbardziej spoko.

  • SylwiaK

    hmmm mam problem z tą recenzją. Ja ta książkę traktuję jako wstęp moich dzieci do fantastyki:) Mój 9 latek poznał ją ( pierwsze 3 tomy) rok temu – czytane przeze mnie. Po Narnii taki zachwyt wzbudziły tylko Dzieci z Bullerbyn i obecnie seria Magiczne drzewo którą czyta sam. Uważam ze Opowieści z Narnii to akurat taka książka która może sprawić czytelniczą przyjemność i rodzicowi i dziecku:)
    ps. Edmund nie wydał rodzeństwa za ptasie mleczko ale za produkt o działaniu narkotycznym/uzależniającym. Od pierwszego spróbowania był na głodzie. On w ogóle nie miał poczucia ze kogoś komuś wydaje. Wg niego królowa była może nieco dziwna ale dawała takie pyszności ze nie mogła być zła:) Zagubione dziecko w świecie niezrozumiałych dla niego idei. ….. jakby bardzo rzeczywiste – nawet jak się patrzy na dużo starszych od Edmunda ludzi..
    Kwestię pancerzy pomijam bo w ogóle nie zwróciłam uwagi na jakieś tam pancerze, ale armia zwierząt do mnie przemawia.
    Łopatologiczne to być musi skoro jest pisane dla dzieci. wybaczcie ale kilkuletnie dziecko nie ogarnie złożonych aluzji. co do idei chrystianizacji. Ostatnio z okazji I komunii starszaka miałam okazję przeczytać kilka książek o tematyce „religijnej” dla dzieci.. nie ma co porównywać do Narnii.